Wartość smutku

Picasso: Tragedia (ubodzy nad brzegiem morza), 1903, przetworzenie: Żdan BorodZ tego, co widzę, obecnie utwierdza się wśród ludzi przekonanie, że „smutek jest potrzebny”. Dzieje się tak głównie za sprawą egalitarnej współczesnej psychologii i coraz bardziej świadomego podejścia do emocji.

Dawniej nie negowano wprawdzie nieuchronności smutku, traktowano go jednak jako fenomen jednoznacznie negatywny, od którego dobrze byłoby się wyzwolić, chociaż to niemożliwe. Swoją drogą, ten elementarny fatalizm wywodzi się z niczego innego jak z ogromnej żałoby po utraconej przez Słowian przed ponad tysiącem lat wolności. Większość Polaków nie uświadamia sobie tego odziedziczonego po pradziadach wzorca. Ci, którzy są go świadomi, często pielęgnują go jako cenną wartość.

Rozwój wzorca nieuchronnego smutku znalazł doskonałe podłoże w rozpowszechnionej głównie siłą religii chrześcijańskiej, nawożonej rozpaczą i poczuciem winy z powodu śmierci Jezusa. Wielkie konflikty, jakie przetaczały się przez nasz leżący na granicy interesów Watykanu i prawosławia kraj i związane z nimi rzesze ofiar wojennych również sprzyjały wykształceniu się narodowej martyrologii.

Mimo wszystko, smutek figurował przez wieki jako wartość negatywna. Wyszliśmy na tym lepiej niż społeczeństwa zachodnie, które popadły w drugą skrajność i długi czas tłumiły okazywanie smutku uznawanego za coś nie tylko niepożądanego, ale wręcz nieprzyzwoitego (keep smiling). Po stuleciach zaowocowało to epidemią depresji w świecie zachodnim.

Dewiza: smutek jest potrzebny ma być rzekomo lekarstwem na ten stan rzeczy. Tymczasem moda na depresję (celowo używam tego prowokującego określenia, ryzykując że kogoś tym urażę) przeniosła się razem ze wspomnianym hasłem także do Polski. Na Zachodzie mówienie o potrzebności smutku, oczywiście, nikogo nie uzdrawia, a jedynie stymuluje społeczną akceptację dla osób dotkniętych depresją. W naszych realiach działa to zupełnie inaczej, jakkolwiek zjawiska dotyczące świata zachodniego zadomowiły się w pewnej mierze i w Polsce. Przede wszystkim jednak przekonanie, że smutek jest potrzebny, zdaje się utrwalać i legitymizować wyhodowane na przestrzeni dziejów wzorce.

Smutek jest potrzebny na tyle, na ile czujemy potrzebę jego odczuwania i doświadczania. Jeżeli przyjmujemy, że smutek jest potrzebny, skazujemy się w większym czy mniejszym stopniu na jego obecność w naszym życiu (podobnie, gdy uważamy, że choroby są nieuniknione). I w porządku, bo przecież po to tu jesteśmy, aby doświadczać, a emocje to jedno z ciekawszych doświadczeń dostępnych w tej rzeczywistości. Nie zmienia to faktu, iż smutek, zasadniczo, jest emocją destruktywną. To też nasz wybór: tworzenie albo destrukcja.

Obecnie próbuje się kreować iluzję, jakoby smutek stanowił immanentną cechę ludzkiej osobowości, nieodzowną do utrzymania stanu równowagi emocjonalnej. Jedną z najsilniejszych sugestii wspierających tę iluzję jest teoria depresji endogennej. To próba naukowego udowodnienia naturalności smutku, który może niekiedy przybierać tak ostre formy.

Tutaj znowu możemy wybrać: poddać się tej iluzji albo nie. Jeśli zgadzamy się na pogląd, że cokolwiek w naszym umyśle, ciele i życiu może stać się bez naszej (świadomej lub podświadomej) zgody, to wszechświat udowodni nam prawidłowość tego poglądu.

Akceptacja smutku jest ważna (wypieranie prowadzi wyłącznie do jego kumulowania i stanów chorobowych). Nie mniej ważna jest decyzja, co dalej poczniemy ze smutkiem. Można go przeżyć i pozwolić mu odejść. Można nawet zdecydować, że nie chce się już go doświadczać i pozwolić, by jego miejsce zajęła inna energia (np. bezwarunkowa miłość). To już nie jest wypieranie i wcale nie prowadzi do nierównowagi uczuciowej. Przeciwnie, daje dużo większą stabilność psychiczną. Smutek, w gruncie rzeczy, osłabia i przytłacza.

Granica między akceptacją smutku, a zagłębianiem się w niego jest dość cienka, podobnie jak granica między wypieraniem smutku a jego transformacją. W zasadzie wyraźna granica tu nie istnieje, nie sposób jej dokładnie opisać. Prawdopodobnie większość osób, które postanawiają zaakceptować smutek, w jakimś stopniu, przynajmniej początkowo, ma tendencje do pielęgnowania go. Tak samo osoby decydujące się na transformacje tej emocji będą ją z dużym prawdopodobieństwem częściowo wypierać. Wszystko zależy od doświadczenia w „pracy z emocjami”, od tego aspektu samoświadomości, który kontroluje nasze „życie wewnętrzne”. Ale także od rzeczywistych intencji, a te bywają jak studnia bez dna, gdyż od intencji świadomych (deklaracji) dużo silniejsze mogą okazać się intencje nieuświadomione.

Z jednej strony, depresja to istotnie poważny problem, nie dający się zbyć zwykłym: weź się w garść, wszystko zależy od ciebie. Z drugiej – podstawowa przyczyna absolutnie każdej depresji, to brak energii psychicznej. Poziom tej energii określamy my sami. Czynniki zewnętrzne również mają na nią wpływ przy czym: 1) w istocie to my kształtujemy czynniki zewnętrzne i mamy moc, by je zmieniać; 2) my decydujemy, jaki wpływ one na nas wywierają.

Urodziliśmy się w rzeczywistości, która sprzyja powstawaniu w nas smutku i depresji, bo mieliśmy w tym jakiś cel. Może być nim głębsze lub płytsze doświadczanie tych stanów lub uodpornienie się na takie warunki i ćwiczenie w kształtowaniu warunków znacznie bardziej przyjaznych.

Smutek oznacza brak energii psychicznej, depresja to przewlekły brak energii psychicznej. Braki te wynikają z blokad psychicznych, które warunkują wszelkie inne zaburzenia w przepływie energii, powszechne w dzisiejszym świecie. Energię psychiczną można czerpać z bardzo różnych źródeł, bardziej lub mniej pewnych i trwałych. Były czasy, gdy wysoki poziom energii psychicznej zapewniały harmonijne związki, silne rodziny, bliski i czysty związek z przyrodą i kosmosem. To nazywało się „szczęściem”, byciem częścią całości. Ponieważ dzisiaj to rzadkość, energię psychiczną pobiera się raczej z używek, nadmiaru jedzenia, wybuchowego seksu, emocjonujących filmów, głośnej muzyki, sportów ekstremalnych itd. To źródła dające chwilowy zastrzyk energii, po którym następuje jej spadek (wtedy zazwyczaj odczuwa się smutek i sięga po kolejną dawkę).

Wydawałoby się, iż uznanie smutku za zjawisko niepotrzebne to droga prowadząca do braku empatii (jeżeli ktoś jest smutny, to niech się zastanowi nad sobą i nie zawraca innym głowy; tudzież oferuje mu się powierzchowne pocieszenie: uśmiechnij się, świat jest piękny). Ale przecież skoro smutek jest potrzebny, to tym bardziej nie ma sensu interesować się smutną osobą. To jej potrzebne, niech się smuci, niech się wysmuci. No tak, wtedy można z nią iść na wino i podołować się razem. To dobra rozrywka, a przy okazji tyle współczucia.

W kwestii smutku i towarzyszącej mu empatii nie ma uniwersalnej reguły, ponieważ jedni smucą się, aby dostać trochę miłości od innych, drudzy, żeby udowodnić sobie, że nawet gdy są smutni, to jej nie dostaną, trzeci w jeszcze innym celu (których może być niezliczenie wiele). Faktem jest, że smutek ma zawsze nie tylko przyczynę, lecz także cel (przeważnie nieuświadomiony). Możesz więc uważać smutek za niepotrzebny i jednocześnie przejawiać empatię, a czy spełnisz oczekiwania innych, czy nie, to już osobna sprawa.

Smutek to furtka do groźniejszych stanów emocjonalnych, takich jak lęki (również silnie związane z kliniczną definicją depresji). Niebezpieczeństwo tezy o potrzebie smutku tkwi w jej pozornej niewinności. Nie przeszłaby tak gładko afirmacja strachu czy złości (o drugim przypadku zdarza się słyszeć). Smutek jest łagodny, smutek to melancholia, poezja. W historii smutek zapisał się jako źródło natchnienia, inspiracja dla piękna. Wiele osób rzeczywiście nie wyobraża sobie życia bez smutku.

Ja sobie wyobrażam, a wyobrażenia kształtują rzeczywistość. Życzę sobie i innym radosnego życia.

Żdan Borod

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s