Samodzielność kobiety i jej wpływ na wszechświat

okładki z kobietami biznesuFaktem jest, że z punktu widzenia zdrowych słowiańskich relacji samodzielne żeńczyny zabierają przestrzeń mężczyznom.

Takie stwierdzenie może się jednocześnie wydać krzywdzące wobec kobiet. W dzisiejszym systemie społecznym nie mają one właściwie innego wyjścia. Współczesne wychowanie nie uwzględnia podziału ról męskich i żeńskich, ponieważ uznaje się to za niezdrowy przeżytek, „dyskryminację”. Zatem żeńczyna już od dziecka przygotowywana jest do życia „na równi z mężczyzną”.

Wynika to z tego, że prądy emancypacji kobiet, które w XX w. przebiły się w życiu społecznym i przeforsowały swoje stanowisko, uznały dotychczasową rolę kobiety jako poddanej mężczyźnie za gorszą. Myślę, że większości z nas taki pogląd wydaje się dziś zupełnie oczywisty. Trudno zaprzeczyć, że niezależnie od płci, wszyscy jesteśmy wolnymi istotami, więc dlaczego ktokolwiek miałby poddawać się komuś ze względu na płeć.

Tu stykamy się ponownie z kwestią świadomości i jej upadku, zrozumieniem świata i jego brakiem, z szerokim (duchowym) spojrzeniem na życie oraz spojrzeniem materialistycznym.

Z punktu widzenia światopoglądu ateistycznego i materialistycznego podział ról życiowych na męskie i żeńskie znajduje słabe uzasadnienie. Skoro człowieka uznaje się wyłącznie za ciało, to i relacje męsko-żeńskie ogranicza się tylko do relacji cielesnych. I rzeczywiście, na poziomie tych relacji aktywność mężczyzn i uległość żeńczyn ma się jeszcze całkiem dobrze.

Naturalne role męskie i żeńskie dałoby się wyegzekwować biorąc pod uwagę zjawiska psychologiczne. Psychologia osiągnęła wprawdzie status nauki, a co za tym idzie może być respektowana przez światopogląd materialistyczny; jednak psychologia to w istocie nauka o duszy, zajmująca się fenomenami niezbyt namacalnymi. Stąd panuje w niej znacznie większa swoboda i dowolność niż w innych dziedzinach nauki, co wiąże się też z dużo większymi możliwościami manipulacji na rzecz „poprawności politycznej”. Dlatego chociaż istnieją badania psychologiczne, które znakomicie uzasadniają tradycyjne role płci, nie mają one wystarczającej siły przebicia.

Żyjemy zatem w społeczeństwie budowanym na niewłaściwych fundamentach. Dziewczęta dążą do jak najwcześniejszej samodzielności, czego nie można brać im za złe, ponieważ każdy niesamodzielny człowiek, niezależnie od płci, po pierwsze – uznawany jest za nieudacznika, a po drugie – skazuje się na problemy bytowe. W relacjach słowiańskich dziewczyna pozostaje pod opieką rodziny, dopóki nie wyjdzie za mąż – wtedy przechodzi pod opiekę męża. Usamodzielnienie się powoduje zanik umiejętności poddania się mężczyźnie. To podstawowy powód braku trwałości współczesnych związków.

Pomyślmy teraz o wyjściu z tej sytuacji. Czasami zadziwia mnie, że niektóre żeńczyny, mimo bardzo silnego bombarowania informacyjnego, z jakim mamy dziś do czynienia, zachowały sporą świadomość swojej natury i wolę poddania się temu właściwemu mężczyźnie. Takie dziewczęta, jeśli uda im się zawczasu (zanim „stwardnieją”) spotkać odpowiedniego mężczyznę, stwarzają dość silne i trwałe związki.

Jedynym wyjściem, jakie widzę, jest rozprzestrzenianie wiedzy na temat relacji męsko-żeńskich. Część młodych ludzi, na szczęście, nie przekonała się całkiem do wspaniałości współczesnego konsumpcjonistycznego systemu i wciąż poszukuje, a nie wszyscy z nich upatrują alternatywy w kontestacyjnej anarchii. Dotyczy to przecież nie tylko młodych żeńczyn, ale i mężczyzn, którym w domu nie wpaja się dziś odpowiedzialności za żeńczynę. Chociaż także wielu z nich czuje ją intuicyjnie, albo przynajmniej instynktownie.

Żdan Borod