Orgonit po słowiańsku, czyli mocaryt

orgonit słowiański, czyli mocarytW ostatnich latach popularne stały się urządzenia nazywane „orgonitami”. Stanowią one dość ciekawe połączenie wykorzystania mocy kryształów i przekształceń elektromagnetycznych.

Ponieważ orgonity kojarzone są powszechnie z postacią Wilhelma Reicha, jednego z krzewicieli rewolucji seksualnej, wiele osób odrzuca je jako wynalazek sił ciemności. Sam orgonit nie został wymyślony przez Reicha, a przez znacznie mniej znanego Karla Hansa Welza, który opatentował go na początku lat 90., posługując się reichowską terminologią.

„Orgonit” to zatem nazwa zastrzeżona, zaś dla przyrządów budowanych przez ludzi nie posiadających do niej uprawnień należałoby znaleźć inną – na przykład „harmonizatory energetyczne” lub „przekształcacze mocy”. Osobiście uważam, że podobne urządzenia mogą przynieść wiele korzyści, o ile zostaną odpowiednio zbudowane. Chodzi o użycie jak najbardziej naturalnych i rodzimych surowców.

Uważanie „orgonitów” za narzędzie ciemnych sił jest w znacznej mierze słuszne. Są to urządzenia kumulujące dobrą energię, mówiąc najprościej – dodające człowiekowi sił życiowych i rozbudzające jego moce duchowe. Jednak człowiek swoją siłę życiową i duchową moc może ukierunkować w różny sposób. Najlepszym przykładem jest pozytywne myślenie, które kojarzy się głównie z Ameryką. Amerykanie wykorzystali pozytywne myślenie do budowy materialistycznej cywilizacji. Podobnie stało się z jogą, o czym wspomniałem w tekście o polaryzacji czakr.

„Orgonity” tworzy się zazwyczaj z żywicy epoksydowej oraz wydobywanych na skalę przemysłową minerałów. Już u podstaw takiego urządzenia leżą więc energie chciwości i egoizmu, związane z grabieżczą eksploatacją Matki Ziemi. I chociaż ostateczne oddziaływanie „orgonitu” zależy przede wszystkim od intencji budującego, czas skończyć z tym procederem.

„Orgonity” wykorzystują w swoim działaniu zjawisko absorpcji fal elektromagnetycznych, polaryzacji fali, właściwości piezoelektryczne kryształów oraz zdolności kamieni do niwelowania i transformacji negatywnych energii. Odpowiednio skonstruowany przyrząd działa na wielu poziomach, począwszy od rozpraszania smogu elektromagnetycznego i zwiększania ilości jonów ujemnych w powietrzu, przez oczyszczanie biopola i aury całego otoczenia, po wzmacnianie impulsów duchowych służących dokonywaniu korzystnych zmian w życiu.

Odtąd dla urządzeń budowanych popularną metodą będę używał nazwy „orgonit”, natomiast dla analogicznego urządzenia zbudowanego z czystych materiałów będę posługiwał się swojsko brzmiącą nazwą „mocaryt”.

Jak wspomniałem, w „orgonitach” najczęściej wykorzystywanym materiałem pochłaniającym fale elektromagnetyczne jest żywica epoksydowa. Użycie tego syntetyku to poważny błąd, bo chociaż z fizycznego punktu widzenia działa on bez zarzutu, to wnosi do otoczenia obcą energię. Przede wszystkim jednak masowa produkcja przyrządów zbudowanych z nienaturalnej żywicy prowadzi do powstania sporej ilości odpadów.

Idealną materią pochłaniającą promieniowanie elektromagnetyczne jest woda (dlatego jedzenie tak szybko podgrzewa się w mikrofali). W zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, aby skonstruować mocaryt przy użyciu wody. Ponieważ jednak w budowie bardziej praktyczne okazują się ciała stałe, jako naturalną substancję poleca się wosk pszczeli. Mocaryt z wosku nie jest już taką ładną błyskotką jak „orgonit”, nie widać też, co zostało w nim zanurzone. Ale właśnie o to chodzi, aby przestać podchodzić do sprawy powierzchownie.

Wosk pszczeli kosztuje co prawda trochę więcej niż wspomniana popularna sztucznielizna, daje za to zupełnie inny poziom harmonii. Ta wydzielina świętych owadów sama w sobie stanowi błogosławieństwo dla człowieka, wprowadza do naszego pola informacyjnego ich wibracje. Mocaryt zbudowany na bazie wosku jest mniej trwały, podatny na pewne odkształcenia, lecz dzięki temu staje się również strukturą żywą i dynamiczną, o wiele skuteczniej przetwarzającą informację i co najważniejsze – łączącą nas z przyrodą.

Druga sprawa to kamienie (minerały), których używamy. Po przeczytaniu dostępnych w sieci porad dotyczących budowy „orgonitu” konstruktor wybiera się najczęściej do sklepu z kryształami.

Rola kryształów w „orgonicie” jest dwojaka. Po pierwsze: chodzi o kryształy kwarcu. Zazwyczaj pisze się o konieczności użycia kryształu górskiego jako podstawowego minerału, z czym nie do końca się zgadzam.

Kryształy kwarcu uważa się za niezbędne dla funkcjonowania „orgonitów” ze względu na ich silne właściwości piezoelektryczne, co decyduje o skuteczności w niwelowaniu szkodliwych promieniowań elektromagnetycznych. Kryształ górski jest rzeczywiście doskonałym piezoelektrykiem, ale świetne własności piezoelektryczne posiadają także inne kryształy kwarcu, na przykład krzemienie. Stopień ich piezoelektryczności przedstawia się różnie, co jednak bardzo łatwo sprawdzić: im większa zdolność kwarcu do wydawania iskry, tym silniejsze są jego zdolności piezoelektryczne.

Poza kwarcem bardzo dobrymi piezoelektrykami są turmaliny.

Przezroczysty kryształ, oczywiście, wzmacnia działanie „orgonitu”, ponieważ oprócz właściwości piezoelektrycznych posiada również właściwości piezooptyczne. W mocarycie również ma to znaczenie, mimo nieprzezroczystości wosku. Przezroczysty kwarc jest więc bardzo korzystny, jednak wcale nie konieczny.

Dlatego nie trzeba obkupować się w kryształy górskie, ametysty czy cytryny. Krzemień i inne odmiany kwarcu można łatwo odnaleźć w przyrodzie, chociażby wśród żwiru. Jeśli koniecznie chcemy umieścić w mocarycie przezroczysty kryształ kwarcu, to wystarczy jeden nieduży słupek, niezależnie od wielkości urządzenia.

Druga rola kryształów w „orgonicie” to transformacja, nazwijmy to, niefizycznych pasm energii. Kryształ górski, oczywiście, spełnia tę rolę znakomicie, lecz znowu nie jest niezastąpiony. W tym wypadku w ogóle nie musi to być kwarc, nie muszą to być też kamienie szlachetne, dlatego warto całkowicie puścić wodze intuicji i korzystać z różnych minerałów, jakie napotkamy w naturze – tych, których emanację odczuwamy jako dobrą dla siebie. Moc emitowana przez takie kamienie będzie dla nas dużo korzystniejsza, będzie też powiązana z naszą ojczystą ziemią. Tak zbudowany mocaryt działa zgodnie z naszą drogą życiową, z naszym miejscem na tym świecie. Przed zatopieniem kamieni w wosku warto zżyć się z nimi, zaprzyjaźnić, poznać je.

Ostatnim elementem „orgonitu” są metale. W przypadku mocarytu bynajmniej nie zachęcam do korzystania ze znalezionego złomu. Polecam użycie kawałków metalu, które towarzyszyły nam przez pewien czas i są w jakiś sposób nam bliskie, ale już nieprzydatne. Metal bazowy to żelazo, w mniejszym stopniu miedź, można wykorzystać także niepotrzebne elementy srebra i złota, na przykład kolczyki bez pary oraz inne metale, jeśli czujemy, że będą nam sprzyjać.

Mocaryt budujemy w radosnej atmosferze w czystym energetycznie pomieszczeniu. Uczucia panujące w czasie jego budowania, a zwłaszcza podczas zastygania wosku, będą miały ogromny wpływ na jego oddziaływanie. Warto wypełnić przestrzeń pogodnymi dźwiękami, umysł wzniosłymi myślami, a serce dobrymi uczuciami.

W ostatnim czasie wzrosło moje zainteresowanie kamieniami i mocarytami. Być może, ma to związek ze zwiększającą się ilością szkodliwych promieniowań, z czym w najbliższych latach, niestety, należy się liczyć. Ale to tylko przejściowe.

Udanych mocarytów i wszystkiego dobrego!

Żdan Borod

Ocean wirusów: Arthur Firstenberg

Pomysł, że możemy uchronić się od wirusów poprzez noszenie masek i zachowywanie dystansu, jest tak samo realistyczny, jak nakładanie maski na rybę i udawanie, że ochroni ją ona przed zamoknięciem. Wirusy to nic innego jak kawałki materiału genetycznego, które stanowią podstawę samego życia. Zrozumiałe jest, że istnieje ocean bakterii i wirusów, które krążą w atmosferze i podróżują z wiatrami na dużych wysokościach dookoła świata i między kontynentami. I że ilość wirusów znacznie przewyższa ilość bakterii.

Międzynarodowy zespół naukowców w publikacji z 2018 roku stwierdził, że w samych oceanach znajduje się około 1 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 cząsteczek wirusów. Aby ustalić liczbę wirusów krążących wysoko w atmosferze, autorzy utworzyli dwie stacje zbiórki w górach Sierra Nevada w Hiszpanii. Odkryli w tych lokalizacjach, że od 0,3 do 7 miliardów cząstek wirusa spada dziennie z powietrza na każdy metr kwadratowy ziemi.

Ci, którzy każą nam pozostać w domu, nosić maski i ćwiczyć dystans społeczny, posiadają bardzo ograniczone i niewłaściwe rozumienie wirusów, ich funkcji w świecie i ich obiegu. Wirus COVID-19 krąży już na wietrze, wszędzie na świecie. Maski, środki dezynfekujące, dystans społeczny i pozostawanie w domu nic nie dają.

Wirusy są składowymi elementami życia na Ziemi. Promieniowanie mikrofalowe jest obce i śmiertelne dla życia na Ziemi. Nadszedł czas, aby ludzkość rozpoznała te fakty.

z artykułu Arthura Firstenberga

Maja w mai. Karmiczna matrioszka

mandala szesnastoramiennaMaja to w najogólniejszym znaczeniu Boska Iluzja, Boska Gra, Gra Miłości. Z tego samego źródłosłowu wywodzi się magia, samą maję również możemy nazwać Magią Życia.

Jeśli ktoś zdecydował się na kroczenie ścieżką religii, będzie to dla niego pojęcie negatywne, być może nawet utożsamiane z Szatanem. Coś, od czego należy się odciąć, aby wyzwolić się z więzów materii.

Podejście aryjskie jest oczywiście inne. Dusze Asów wcielają się, aby bawić się w tę grę, cieszyć się nią, poznać ją i osiągnąć w niej mistrzostwo.

Maja w pierwotnym, boskim wydaniu to czysta radość. To przebywanie wśród przyrody, obserwowanie, jak przejawia się w kosmosie Boska Moc, jak doskonale współdziałają siły jan i jin, rodząc coraz więcej życia. Sprawa zaczyna komplikować się, kiedy myśl ludzka odrywa się od tego pierwotnego Boskiego Zamysłu, kiedy intelekt uczy się analizować i kombinować, kiedy dochodzi do wniosku, że Boga dałoby się poprawić. Myślenie analityczne prowadzi do tworzenia sztucznych przedmiotów, do zastąpienia życia martwymi wytworami. Analiza to rozkład.

W ten sposób umysł ludzki coraz bardziej oddala się od radosnej, boskiej mai i zaczyna tworzyć własną maję, której dość radykalny już przejaw stanowi cywilizacja, jaką zbudowaliśmy. Tu rzeczywiście mamy do czynienia z dziełem szatańskim, gdzie radość zostaje wyparta przez doraźną przyjemność, mającą najczęściej charakter destruktywny. Ten szalony pęd donikąd wyraża się dobitnie w powszechnym obecnie przekonaniu, że „wszyscy kiedyś umrzemy”.

Żyjemy więc dziś nie tyle w mai, co w „mai w mai”. Ale na tym nie koniec. Okazuje się, że na tę egoistyczną maję można nakładać następne. Najprostszym przykładem jest świat wirtualny; kiedy gramy – czy to w jakąś strategię, FIFĘ czy inne SIM-sy, i zaczynamy utożsamiać się z cyfrowymi postaciami. To chwilowe wejście w kolejną maję, oderwaną już całkowicie od prawdziwego życia.

Dotąd mieliśmy wokół siebie maję w mai; chwilami żyło się lepiej, chwilami gorzej, kończyło się to wszystko śmiercią, ale co tam ugraliśmy, cośmy z tego wyszarpali, to nasze. I oto przyszedł rok 2020 i świat się zmienił. To już nie jest ta „poczciwa” maja drugiego stopnia. Stworzono silną, bardzo wyraźną warstwę następnej iluzji, nazywanej najczęściej „pandemią”. Ludzie zaczęli zachowywać się bardzo dziwnie. Noszą maski i rękawiczki, unikają się nawzajem, bunkrują się w domach. Perfekcyjna iluzja! Oczywiście, nie dotyczy to wszystkich…

W piątek 21 grudnia 2012 roku nastąpiło przejście z Epoki Lisa do Epoki Wilka, z Epoki Mary do Epoki Welesa. Wówczas to każdy z nas, świadomie bądź nie, dokonał decydującego wyboru ścieżki, jaką będzie podążał. Być może, większość z nas nawet tego nie zauważyła (m.in. ja). Był to jednak szczególny punkt na drzewie światów alternatywnych. Część dusz wybrała drogę ewolucji, rozwoju, wzrastania ku Niebu, druga część zdecydowała się zejść jeszcze głębiej… w maję, choćby po granice piekła. Pozostała też znaczna część dusz niezdecydowanych, ponieważ we Wszechświecie panuje wolna wola.

W drugiej połowie grudnia 2019, dokładnie 7 lat po nastaniu Epoki Wilka, w światach równoległych znów dokonują się decydujące rozgałęzienia. Dusze, które siedem lat wcześniej wybrały drogę Ciemności, ulegają nowej iluzji. Jak widać, jest ich sporo. Natomiast dusze kroczące drogą Światła wychodzą z iluzji widząc, że czas na podejmowanie bardziej śmiałych kroków. Ponieważ nie będzie już tej starej „mai w mai”, w której można było jeszcze trochę się pobujać, pobawić w beztroski (no, może nie do końca) konsumpcjonizm, pohulać. Nagle okazało się, że pomysły sprawowania reżimu za pomocą technologii medycznej i cyfrowej wcale nie są tak odległe.

Zatem: wóz albo przewóz. A co z niezdecydowanymi? Większość z nich, niestety, prawdopodobnie dołączy do pierwszej grupy, zgodnie z regułą: jeżeli sam nie zadecydujesz, ktoś zrobi to za ciebie.

Tak wygląda matrioszka mai, karmiczna matrioszka. Maja ma bowiem swoje prawdziwe źródło w naszym umyśle. Doskonale czysty umysł tworzy czystą, boską, radosną maję.

Nasza karma to nasze podświadome i świadome intencje. Karma swoją strukturą przypomina bardzo grubą matrioszkę, jak napisała kiedyś pewna dziewczyna: to warstwy warstw i inne koronki. Oczyszczanie karmy to oczyszczanie intencji, to zdejmowanie kolejnych warstw tej matrioszki. Bo za pozornie dobrymi intencjami mogą ukrywać się intencje niezbyt czyste. Znacie zapewne ludzi, którzy „chcą dla wszystkich dobrze”. I zapewne wiecie, czym to się kończy, stąd powiedzenie: dobrymi chęciami piekło wybrukowane. To przykład dość transparentny, jednak wiele intencji może być zawoalowanych znacznie sprytniej.

To, co dzieje się dokoła nas, jest odzwierciedleniem matrioszek w naszych umysłach. Jaka karma, taka maja. Przyszedł czas na porządki i wychodzenie z matrioszkowych skorup. Co będzie dalej? Jak widać, zakrywanie i odkrywanie matrioszki działa w cyklu 7-letnim.

Wszystkiego dobrego! Radosnej mai dla wszystkich!

Żdan Borod

Międzynarodowy apel o zaprzestanie wprowadzania technologii 5G na Ziemi i w kosmosie

Apel do podpisania na stronie:

https://www.5gspaceappeal.org/

Streszczenie po polsku:

Do ONZ, WHO, UE, Rady Europy oraz rządów wszystkich państw.

My niżej podpisani naukowcy, lekarze, organizacje prośrodowiskowe i obywatele z 214 krajów, apelujemy o bezzwłoczne wstrzymanie wdrażania bezprzewodowej sieci 5G (piątej generacji), łącznie z 5G z satelitów w przestrzeni kosmicznej. 5G zwiększy ogromnie ilość promieniowania radiofalowego (RF), nakładając się na już istniejące sieci telekomunikacyjne 2G, 3G i 4G.

Dowiedziono, że promieniowanie RF jest szkodliwe dla ludzi i środowiska. Wdrażanie technologii 5G to eksperyment na ludzkości i środowisku naturalnym, a więc przestępstwo w świetle prawa międzynarodowego.

Firmy telekomunikacyjne na całym świecie, przy wsparciu rządów krajowych, są gotowe do wprowadzenia sieci bezprzewodowej piątej generacji (5G) w ciągu najbliższych dwóch lat. Powszechnie uważa się, że spowoduje ona bezprecedensową zmianę w życiu ludzi na całym świecie. Będziemy mieć „inteligentne” domy, „inteligentne” firmy, „inteligentne” autostrady, „inteligentne” miasta i autonomiczne samochody bez kierowcy. Dosłownie wszystko, co kupimy i co będziemy posiadać, poczynając od lodówki i pralki po karton mleka, szczotkę do włosów czy pieluchy dla dziecka, będzie wyposażone w antenę i mikroczipy, i będzie bezprzewodowo połączone z Internetem. Każdy człowiek na świecie będzie miał natychmiastowy dostęp do superszybkiej, szerokopasmowej, bezprzewodowej komunikacji z dowolnego punktu na Ziemi, nawet znajdując się w środku tropikalnego lasu, na środku oceanu czy na Antarktydzie.

Natomiast mało znanym faktem jest to, że 5G spowoduje również zmianę w środowisku naturalnym na całej planecie na skalę, jakiej świat dotąd nie widział. Planuje się rozmieścić nadajniki radiofal tak gęsto, że większości z nas trudno to sobie wyobrazić. Oprócz milionów nowych stacji bazowych 5G na Ziemi i 20.000 nowych satelitów na orbicie, ocenia się, że do 2020 roku 200 miliardów przedmiotów będzie nieustannie emitowało mikrofale w ramach Internetu Rzeczy (Internet of Things), a kilka lat później będzie ich już bilion. Komercyjną wersję technologii 5G o niższych częstotliwościach i mniejszej prędkości wprowadzono w Katarze, Finlandii i Estonii w połowie 2018 roku. Wdrażanie 5G opartej na ekstremalnie wysokich częstotliwościach (fale milimetrowe) ma się rozpocząć pod koniec 2018 r.

Choć powszechnie się temu zaprzecza, istnieje przytłaczająca ilość dowodów na szkodliwość radiofal (RF) dla żywych organizmów. Zgromadzone dotąd dowody kliniczne, że powodują one dolegliwości i choroby u ludzi, doświadczalne dowody uszkodzenia DNA, komórek i układów narządów u szerokiej gamy roślin i zwierząt oraz dowody epidemiologiczne na to, że jedne z najpoważniejszych chorób cywilizacyjnych – rak, choroby serca i cukrzyca – są w dużej mierze spowodowane przez zanieczyszczenie elektromagnetyczne środowiska, składają się na bazę naukową zawierającą ponad 10.000 recenzowanych publikacji.

Jeśli plany przemysłu telekomunikacyjnego odnośnie 5G zostaną wprowadzone w życie, żaden człowiek, zwierzę, ptak, owad czy roślina na Ziemi nie będzie w stanie uniknąć promieniowania przez 24 godziny na dobę, 365 dni w roku, na poziomie radiacji RF dziesiątki, a nawet setki razy wyższej niż obecnie, bez możliwości ucieczki i znalezienia schronienia gdziekolwiek na Ziemi. Zrealizowanie tych planów doprowadzi do poważnych, nieodwracalnych skutków u ludzi i trwałego uszkodzenia wszystkich ekosystemów na planecie.

Należy przedsięwziąć natychmiastowe kroki w celu ochrony ludzkości i środowiska, zgodnie z imperatywami etycznymi i porozumieniami międzynarodowymi.

Pełny tekst po polsku w formacie PDF:

https://static1.squarespace.com/static/5b8dbc1b7…

Pozdrawiam serdecznie!

Żdan Borod

Koronawirus – wypowiedzi dr. Stefano Montanariego

Fragmenty wywiadu z włoskim nanopatologiem dr. Stefano Montanarim:

Jedno jest pewne: wirus jest czymś nowym. Należy do grupy koronawirusów. Jest ich ogromna ilość – mnóstwo. Normalne przeziębienie bardzo często spowodowane jest właśnie koronawirusem. Zazwyczaj nie są to wirusy, które mogą wywołać śmierć, najczęściej są bardzo nieszkodliwe. Ten z kolei jest ekstremalnie zaraźliwy. Oznacza to, że jest w stanie wchodzić do organizmu innych osób z wielką łatwością. Pozostaje jednak zupełnie nieszkodliwy, nie zostawia żadnego śladu, symptomu, jakiejś nieprawidłowości czy choroby u większości osób.

Jestem przekonany, że gdybyśmy zaczęli szukać wirusa u sześćdziesięciu milionów Włochów, to na pewno u trzydziestu milionów byśmy go znaleźli, a może nawet u większej ilościc. On tam sobie tkwi nie robiąc żadnej krzywdy, tak jak ogromna liczba innych wirusów. Śmiertelność w przypadku tego wirusa jest znikoma, a może nawet nieistniejącą. Co innego poważna choroba razem z wirusem. Tym lub innym – każdym! Koronawirusem, rotawirusem, czy innym…

Jestem przekonany, że gdybyśmy przeprowadzili kontrolę u wszystkich zmarłych Włochów (a mamy 650 000 zgonów fizjologicznych we Włoszech rocznie), to prawdopodobnie połowa, a może nawet znacznie więcej z nich, ponieważ są to osoby starsze, będzie miała koronawirusa w organizmie. Dziś mamy przed sobą coś napompowanego, a może nawet znacznie więcej…

To jest wirus, tak jak wiele innych wirusów. Na pewno nie jest to normalna grypa, to jest specyficzna „grypa”, która uderza w płuca. Są różne rodzaje gryp – jedne uderzają w jelita i wtedy mamy biegunkę. Mamy grypę, która uderza w żołądek, więc powoduje wymioty. Istnieją grypy, które mogą atakować nawet układ nerwowy powodując m.in. ból głowy. Ten wirus uderza w płuca, ale każda z tych infekcji jest groźna dla osoby starszej lub schorowanej. W tym przypadku takie osoby wymagają pomocy w oddychaniu – respiratorów. To nie jest nic nietypowego. Tak jest od lat w każdym statystycznym roku i to się nie zmienia.

Jeśli wejdzie Pani na stronę Instytutu Zdrowia, zobaczy Pani, że wszystkie zmarłe osoby miały raka, ciężką cukrzycę, nadwagę, były to osoby starsze, 80-letnie – to norma. We Włoszech największa umieralność dotyczy 80–latków i te osoby, które „umierają na koronawirusa”, to właśnie te osoby, które umierają z powodu innych chorób co roku.

Co do zdjęć, to dziś mogę pokazać Pani wszystkie zdjęcia, jakie chcę. Pani wie doskonale, ponieważ z zawodu jest Pani dziennikarką, że mogę pokazać Pani to lub coś innego. Mogę pokazać Pani trumny, które wychodzą, osoby intubowane, wszystko to, co chcę, w zależności od potrzeby.

To na pewno ma miejsce. Na pewno osoby intubowane potrzebują intubacji i muszą mieć pomoc respiratora, ale te trumny są częścią wszystkich sześciuset pięćdziesięciu tysięcy zgonów, które rocznie mamy we Włoszech. Nie ma żadnego wzrostu śmiertelności. Jeśli Pani pójdzie do jakiegokolwiek szpitala, zobaczy Pani, że każdego dnia wychodzą stamtąd trumny, ludzie są intubowani.

Ja wiele lat temu odmówiłem pracy na onkologii dziecięcej właśnie dlatego, że nie mogłem znieść widoku białych trumien, które przechodziły przede mną cały czas. Zatem rozmawiamy o niczym. Ja już mam pewne wątpliwości co do tego, że przez wirusa zmarły nawet te 3 osoby…

Warto pamiętać, w odróżnieniu od tego, co próbuje nam się wmówić: mamy świetną własną obronę, dużo mocniejszą niż znaczna ilość leków. Proszę tylko zobaczyć, co mamy na skórze: bakterie, wirusy, grzyby, które są właśnie po to, żeby walczyć z bakteriami, wirusami i grzybami patologicznymi, czyli takimi, które niosą chorobę. Kiedy zakładamy rękawiczki, żeby nie złapać koronawirusa, robimy największy błąd z punktu widzenia naszego zdrowia, ponieważ nie dajemy szansy naszym bakteriom, wirusom i grzybom, które mamy na skórze, do interakcji z tymi patogenami. Tymi rękami, czyt. rękawiczkami, dotykamy naszych ubrań, kasjerki które pracują w niewielu otwartych sklepach dotykają pieniędzy i lady, i używają ciągle tych samych rękawiczek. Tu właśnie są wirusy! Rękawiczki nie pozwalają naszej tarczy ochronnej na skórze reagować. Rękawiczki są znacznie gorsze od ich braku. A więc stajemy przed radami imbecyli… Perfekcyjnych imbecyli, którzy nie wiedzą co to oznacza, którzy nie znają podstaw biologii.

Podobnie maseczki. Tutaj mamy przed sobą kolejne szaleństwo. Ta maseczka nie jest w stanie niczego zatrzymać. To są złudzenia. Ludzie myślą, że wirusy są wielkie jak szczury kanałowe. Jak ktoś zakłada maseczkę to tak, jakby zakładał furtkę od płotu, aby nie pozwolić komarom wchodzić do domu. Więc kiedy ktoś chodzi po ulicy w maseczce to chce mi się śmiać. Tę maseczkę chorzy powinni wymieniać co każde 2-3 minuty, może nawet co minutę, bo już wtedy jest pełna wirusów, ale nikt tego nie robi.

Powinno się powiedzieć ludziom, żeby wychodzili na podwórko, na słońce. Spacerujcie. Próbujcie się ruszać, jedzcie zdrowo. A tu zupełnie co innego: zostańcie zamknięci w domu, w ciemnościach, bez słońca, w stresie. Ci niekompetentni ludzie nie zdają sobie sprawy ze zła, jakie czynią. A może właśnie zdają sobie sprawę i dlatego…. Tego nie wiem.

Chcemy przyspieszyć śmierć starszych osób? Świetnie, zatrzymajmy je w domu. Trzymajmy ich z dala od świeżego powietrza, od słońca. Oni muszą spacerować i przebywać na słońcu. Muszą się gimnastykować. Wszystko to, o czym zawsze się mówiło – dziś się tego odmawia dla interesów, które są ohydne.

Czy jest to wirus sezonowy, tego nie wiem. Tak jak w przypadku innych wirusów jest prawie pewne, że jest wrażliwy na temperaturę. Natura jest mądrzejsza od władz i przede wszystkim nie jest skorumpowana i wie, że kiedy chorujemy, musimy podnieść naszą temperaturę. Ponieważ wysoka temperatura, im wyższa tym lepiej, poprawia naszą obronę immunologiczną i pogarsza zdolności życiowe bakterii i wirusów, o ile wirusy można nazwać życiem. Co robi dziś lekarz? Daje tachipirynę. To jest szaleństwo! Odbiera w ten sposób tą obronę. Tu mamy przed sobą szaleńca. Niekompetencje lekarza, który jak Pani ma 37,8 daje Pani tachipirynę. To tak jakby Pani miała miasto z murem obronnym i zburzyła ten mur, żeby mieć trochę powietrza. Czyste szaleństwo! A więc co się dzieje? W lato temperatura się podnosi i jest możliwe, że zdolności życiowe wirusa wtedy się zmniejszą. „Zdolności życiowe” jako wyrażenie w przypadku wirusa jest błędne, ale użyłem go, aby pozwolić mnie zrozumieć. Jest bardziej niż prawdopodobne, że w lato ten wirus obniży swoją obecność. Tak czy owak ciągle jest to coś zupełnie błahego. Niech Pani weźmie pod uwagę, że mamy rocznie 20 tysięcy zgonów z powodu grypy. I nikt o tym nie mówi, nie wspomina się o tych 20 tysiącach zmarłych. Nie blokuje państwa! Z kolei 49 tysięcy zmarłych rocznie mamy z powodu infekcji złapanej w szpitalu. To są oficjalne dane – 49 tysięcy zmarłych rocznie z powodu zakażeń szpitalnych. To 130-140 osób każdego dnia. Osoby umierają, bo były hospitalizowane, bo miały operację w szpitalu na wyrostek, a umierają na zapalenie płuc czy sepsę. Nikt o tym nie mówi. My każdego dnia mamy znacznie więcej śmierci z powodu takich infekcji, więcej niż od początku tej afery z koronawirusem, z tą farsą. A więc mamy przed sobą coś absurdalnego, znacznie więcej niż absurdalnego.

Druga rzecz to są szczepionki. I to już grubsza sprawa. Reżim, który zaangażował w to cały świat, teraz musi zrobić wszystko, żeby zaszczepić ludzi, co najgorsze: zaszczepić przeciwko wirusowi, który nie daje odporności. To jest taka rzecz, która się nie mieści ani na niebie, ani na Ziemi.

Jeśli ja, 50 lat temu, kiedy zdawałem egzamin z farmakologii, powiedziałbym to mojemu profesorowi, który był jednym z największych farmakologów włoskich, to on wyrzuciłby mnie za drzwi, ponieważ jedynie ktoś niekompetentny może wymyślić coś takiego… Szczepionka w stosunku do wirusa, który nie daje odporności, nie ma żadnej możliwości funkcjonowania! To tak jak z przeziębieniem. Pani nie może zaszczepić się przeciwko przeziębieniu, ponieważ przeziębienie nie da Pani odporności. Przeziębienie w ciągu jednego życia możemy złapać nawet i 200 razy, gdyż nie daje odporności. A więc myślenie o szczepionce wobec tego wirusa jest oszustwem w skali światowej.

źródło tłumaczenia: wiernipolsce1.wordpress.com

 

Koronawirus – kilka ciekawych faktów

Podaję kilka interesujących danych, być może ktoś na nich skorzysta.

1. Nie mamy do czynienia z pandemią, ani nawet z epidemią.

COVID-2019 to grypa o ostrzejszym przebiegu. Według statystyk epidemie SARS i grypy zdarzają się co dwa do trzech lat, pandemia co dwadzieścia do trzydziestu lat. Obecnie według klasycznych definicji epidemiologii chorób zakaźnych nie ma pandemii na świecie. Epidemia to rozprzestrzenianie się choroby zakaźnej na 5% populacji. Specjaliści medyczni twierdzą, że obecnie na świecie nie ma epidemii, a tym bardziej pandemii.

Dane dotyczące „zwykłej” grypy w obecnym sezonie: ok. 1 miliarda (sic!) zarażonych na świecie, zmarło ok. 1 miliona osób. W Polsce ok. 900 tys. zarażonych, z których umarło ponad 200. Porównanie do statystyk „koronawirusa” mówi samo za siebie.

2. Środki wprowadzone przeciw rozprzestrzenianiu się koronawirusa nie mają żadnej wartości profilaktycznej.

Zakaz dotykania przycisków w tramwajach czy nakaz noszenia rękawiczek to wyłącznie środki perswazji mające wzmagać aurę zagrożenia, ich wartość zapobiegawcza równa się dokładnie zeru. W przypadku koronawirusów, jak i innych wirusów grypy, wrotami zakażenia są drogi oddechowe. Noszenie rękawiczek i dokładne mycie rąk nie zmniejsza w żaden sposób ryzyka zakażenia, ponieważ jeśli na rękach znajduje się wirus, to znaczy, że oddychaliśmy również zainfekowanym powietrzem, więc i tak przedostał się on już do organizmu.

Co więcej: przed wirusem nie chronią również specjalistyczne maski ochronne. Oczko najlepszej maski ma średnicę ok. 100 mikronów, podczas gdy wirus grypy, w tym Covid-19, ma średnicę ok. 80-120 nanometrów, a więc średnio jest 100 razy mniejszy.

Natomiast ograniczenia związane z redukcją osób mogących wykonywać jednocześnie zakupy w sklepie mijają się z celem z tego powodu, że jeśli w sklepie pojawiła się osoba zakażona, to kolejne wchodzące osoby tak czy owak ulegną zakażeniu, wdychając powietrze, którym oddychał zainfekowany klient. To samo dotyczy zasady „dystansowania się”, zachowywania odległości 2 metrów itd.

Środki „wirusobójcze” z samej definicji nie mają sensu, ponieważ wirus nie jest żywym organizmem. Wirus to nie bakteria, nie potrafi się sam namnażać, nie posiada własnego metabolizmu itd. Wirusy to fragmenty DNA lub RNA.

3. Negatywne skutki spowodowane restrykcjami są daleko bardziej dotkliwe niż spowodowane koronawirusem.

Dotychczas w wyniku zakażenia zmarło w Polsce kilkadziesiąt osób. To oczywiście przykre, jednak doświadczenie życiowe pokazuje nam, że ludzie czasem chorują i czasem umierają, i to w ilości znacznie większej, niż kilkadziesiąt osób miesięcznie.

Przypomnijmy, że Wielki Kryzys w Stanach Zjednoczonych w latach 1929-1933 spowodował przedwczesną śmierć ok. 7 milionów ludzi, przy populacji wynoszącej ok. 120 milionów.

Rozważając powyższe informacje łatwo zrozumieć, czemu ma służyć sztuczny rozwój obecnej sytuacji.

Stąd proponuję, abyśmy żyli normalnie i nie przejmowali się za bardzo tym, co mówią media, natomiast zasady wprowadzone przez rząd traktowali ze znacznym przymrużeniem oka, a najlepiej dwóch.

Cieszmy się, kochajmy, żyjmy jak ludzie!

Wszystkiego dobrego!

Żdan Borod

Medytacyjne dźwięki, cz. II

Tym razem muzyka medytacyjna pełna częstotliwości solfeggio, czy też w spolszczonej wersji – częstotliwości solfeżowych. Nagranie obfituje w płynące z oddali dźwięki, jest właściwie jednym, ciągnącym się pogłosem.

O tonach solfeggio zapewne już słyszeliście; a jeśli nie, oto trochę informacji na ich temat.

Dźwięki solfeggio to 9 częstotliwości tworzących specyficzną skalę muzyczną, używaną podobno od starożytności w muzyce sakralnej. Pojawia się ona m.in. w chorale gregoriańskim. Każdy z tonów solfeggio równoważy energię człowieka na innym poziomie. Z grubsza rzecz ujmując – niższe częstotliwości solfeggio oddziałują bardziej na płaszczyźnie fizycznej, wyższe związane są mocniej z otwieraniem świadomości na światy duchowe, natomiast środkowe sprzyjają harmonijnemu łączeniu planu duchowego i materialnego. W sieci znaleźć można różne opisy oddziaływania tych częstotliwości – trudno jednoznacznie określić, jak wpływa na człowieka dana częstotliwość, ponieważ spektrum ich działania jest bardzo szerokie. Można powiedzieć, że są to częstotliwości uniwersalne i w zasadzie nie da się „przedawkować” żadnej z nich, można je również dowolnie łączyć. Częstotliwości solfeggio to:

174 Hz – najniższy z tonów, wydaje się być naturalnym środkiem znieczulającym. Ma tendencję do zarówno usuwania bólu fizycznego, jak i oczyszczania na poziomie energetycznym. Daje organom wewnętrznym poczucie bezpieczeństwa i miłości, motywując je do harmonijnego działania.

285 Hz – ton użyteczny podczas leczenia ran, oparzeń lub innych uszkodzeń tkanek. Służy utrzymaniu optymalnego zdrowia i dobrego samopoczucia fizycznego, posiada zdolność przywracania komórek do pierwotnej postaci.

396 Hz – pomaga osiągać cele w najbardziej bezpośredni sposób. Uwalnia od lęków, poczucia winy i strachu. Ta częstotliwość może być również wykorzystana jako środek uziemienia, przebudzenia, otrzeźwienia i powrotu do rzeczywistości. Odpowiada czakrze podstawy.

417 Hz – wzmacnia świadomość jedności z Bogiem i Wszechświatem, pomaga odnaleźć właściwą, najlepszą z możliwych ścieżek. Oczyszcza traumatyczne doświadczenia i usuwa destrukcyjne wpływy przeszłych wydarzeń. Sprzyja maksymalnemu wykorzystaniu swojego twórczego potencjału. Odnosi się do czakry poniżej pępka.

528 Hz – służy przywracaniu ludzkiego DNA do pierwotnego, doskonałego stanu. Naprawa DNA przynosi zwiększoną ilość energii życiowej, jasność umysłu, szerszą świadomość, pobudzenie kreatywności, stany ekstatyczne, oraz głęboki wewnętrzny spokój. Otwiera na wyższe doświadczenia duchowe i oświecenie. Częstotliwość ta jest również używana do oczyszczania i strukturyzowania wody. Na płaszczyźnie centrów energetycznych związana z czakrą splotu słonecznego.

639 Hz – ułatwia tworzenie harmonijnych społeczności i pełnych miłości relacji międzyludzkich. Częstotliwość może być stosowana do rozwiązywania problemów w związkach – w rodzinie, między partnerami, przyjaciółmi lub grupami społecznymi. Sprzyja zgodnej komunikacji i zrozumieniu. Może być również wykorzystana do nawiązania łączności ze światami równoległymi. Powiązana bezpośrednio z czakrą serca.

741 Hz – stosowanie tej częstotliwości prowadzi do zdrowszego, prostszego życia, pomaga zmienić dietę, redukuje też negatywne skutki promieniowania elektromagnetycznego oraz pomaga usunąć toksyny z organizmu. Innym ważnym zastosowaniem tego dźwięku jest leczenie infekcji wirusowych, bakteryjnych i grzybiczych. Ten ton pomaga prowadzić czyste i stabilne życie duchowe. Odpowiada czakrze gardła.

852 Hz – częstotliwość związana z czakrą trzeciego oka. Używana jako środek do przebudzenia wewnętrznej siły i samorealizacji. Rozpuszcza zastałą energię mentalną powstałą od natłoku myśli. Usuwa blokady energetyczne utrudniające czystą komunikację z Wyższym Ja, z duchowymi przewodnikami i pomocnikami.

963 Hz – dźwięk łączący ze Światłem i wszechobejmującym Duchem, ułatwiający postrzeganie naszej prawdziwej Natury. Powiązanie z czakrą korony.

W prezentowanej przeze mnie muzyce częstotliwości te występują w różnych proporcjach, przy stosunkowo najwyższym udziale tonów środkowych.

Życzę Wam jak najmilszych wrażeń podczas słuchania, a na dłużej – wszelkiego Dobra.

Żdan Borod

Zagadki

Po ciemnym niebie znów turla się srebro,

krasne jabłuszko spadło za horyzont.

Słonie zaczęły poszukiwać dzieci,

mama układa nową kołysankę.

 

Śpiewa zagadki nie do odgadnięcia

głosem różowym, czerwonym i białym.

Ozdobił nas ten świetlny znak w koronie

rozpychający lekko kształt kosmosu.

 

Maleńkie myśli zwinęły się w kłębek

i potoczyły się do moich dłoni.

Słychać już cichą piosnkę twojej mamy,

 

śpiące fraktale w fontannach paproci,

szum gwiazd, co dobre baśnie nam szeptały,

gdy siadaliśmy pod araukariami.

Żdan Borod

Medytacyjne dźwięki, cz. I

Pierwsza z serii zaplanowanych przeze mnie medytacji opartych na dudnieniach różnicowych i tonach izochronicznych, nazwana na cześć słowiańskiej Bogini Leli. W tym nagraniu dominują fale theta (ok. 5 Hz) i gamma (40-95 Hz).

Wiemy, że częstotliwość Ziemi wzrasta, podwyższają się Jej wibracje. Zabawa w dudnienia różnicowe i tony izochroniczne pomaga nam w dostrojeniu się do tych zmian, dzięki niej łatwiej i płynniej przechodzimy do nowej rzeczywistości.

Utwór trwa niecałe 20 minut, myślę więc, że nadaje się również dla początkujących słuchaczy. Miłego odbioru i w ogóle – wszelkiego Dobra!

Żdan Borod