Różnice energetyczne między kobietą a mężczyzną. Polaryzacja czakr, ruch kundalini

Kanały kundalini u żeńczyny i mężczyzny. Pingala, ida i suszumna. Czakry: sahasrara, adżnia, wisiudha, anahata, manipura, swadhiszthana, muladhara. Żywioły powietrza, ognia, wody i ziemi. Energia słoneczna i księżycowa

Współczesny rynek księgarski roi się od ezoterycznych poradników dotyczących jogi i rozwoju duchowego, pouczających, jak wzmacniać system energetyczny ciała, by osiągnąć zdrowie oraz powodzenie w innych dziedzinach życia. Podobne mnóstwo informacji znajdziemy w sieci. Zadziwiające, iż prawie żadna z tych publikacji nie uwzględnia kwestii fundamentalnej dla wykonywania rozmaitych praktyk: różnic energetycznych między mężczyzną a kobietą. Wynikają one z odmiennej polaryzacji czakr (przeciwnego kierunku obrotu poszczególnych czakramów) oraz napędzającej ich siły kundalini, której ruch u obu płci jest inny. Nieuwzględnianie tych przeciwieństw niesie ze sobą zgubne skutki (nie tylko w dziedzinie związków), czego większość adeptów w ogóle nie zauważa, głównie za sprawą propagandy zrównywania płci.

Energia kundalini napędza wszystkie funkcje organizmu i całą energetykę ludzką. Płynie przez ciało trzema głównymi kanałami zwanymi nadi: są to ida (fizjologicznie tożsama z przywspółczulnym układem nerwowym), pingala (współczulny układ nerwowy) oraz suszumna (odpowiednik ośrodkowego układu nerwowego). Poprzez idę płynie siła żeńska, „księżycowa”, kojąca, chłodząca i wstrzymująca. Pingalą wędruje moc męska, „słoneczna”, pobudzająca i rozgrzewająca. Susiumna to miejsce przebiegu zharmonizowanej energii męskiej i żeńskiej, niejako droga połączenia, „dziecka” tych spolaryzowanych sił. To prosta linia wiodąca wzdłuż kręgosłupa. Ida pingala natomiast wschodzą spiralnie po obu jego stronach. Różnica w energetyce męskiej i żeńskiej polega na tym, iż u obu płci kanały te położone są odwrotnie. Tym samym spirale, po których biegną ida i pigala, posiadają inny kierunek skrętu u mężczyzn, inny u żeńczyn.

U mężczyzny kanał energii męskiej, pingala, biegnie od czakry podstawy po prawej stronie, tworząc spiralę lewoskrętną (to jednocześnie kierunek, jaki wyznacza ruch podniesionej prawej ręki). U żenczyny pingala idzie po stronie lewej, tworząc spirale prawoskrętną. Odwrotnie jest z idą. Dlatego dla mężczyzny drogą prawości, „prawej ręki” jest droga męska, „słoneczna”, zaś dla żeńczyny droga prawej ręki, prawa droga – to ścieżka żeńska, „księżycowa”. Księżyc odbija światło Słońca. Jeśli żeńczyna rozwija się w męską stronę, podąża wówczas w kierunku przeciwnym do ewolucji – z góry na dół, drogą demoniczną, drogą inwolucji, lewej ręki. Większość wskazówek podawanych we współczesnych tekstach zorientowana jest na mężczyzn, jako tych, którzy mają za zadanie prowadzić duchowo. Kobiety stosujące się bezpośrednio do książkowych wytycznych, bez odpowiedniej wiedzy, schodzą wprost „do piekła”, ściągając tam także mężczyzn. „Cały świat w rękach mężczyzny, a mężczyzna w rękach żeńczyny”.

Koronnym przykładem niech będzie siddhasana, jedna z podstawowych pozycji medytacyjnych. Wykonuje się ją kładąc podeszwę lewej stopy przy kroczu, a prawą stopę na kości łonowej, powyżej genitaliów. Mało kto wie, że siad ten przeznaczony został dla mężczyzn; żeński odpowiednik to siddha yoni asana („doskonała pozycja żeńska”), w której do krocza przyciąga się stopę prawą. Jedną z funkcji tych asan jest odciągnięcie energii od narządów rozrodczych i skierowanie jej poprzez kanał pingali do wyższych czakr, co pomaga w opanowaniu żądz, niskich pragnień i motywacji oraz podniesieniu świadomości duchowej. Kobieta wykonująca męską siddhasanę wywołuje efekt wręcz odwrotny. Dotyczy to i innych technik jogicznych, na przykład ćwiczeń oddechowych (oddychanie słoneczne i księżycowe) czy niektórych mudr. M. in. dlatego świat zachodni, mimo ogromnego rozpowszechnienia jogi, nadal tkwi w sidłach materializmu.

Przede wszystkim jednak odmienny ruch kundalini powoduje przeciwną polaryzację centrów energetycznych u mężczyzny i żeńczyny. Z ośrodkami tymi pracujemy nie tylko uprawiając jogę, lecz wpływamy na nie – mniej lub bardziej świadomie – podejmując wszelkie wysiłki rozwoju osobistego, stosując psychoterapię itd. Wymaga to zatem doboru odpowiednich dla każdej płci metod, stosownie sformułowanych sugestii czy afirmacji. Od sprawnego działania czakramów zależy całe nasze życie. Brak wiedzy na temat polaryzacji przyczynia się do blokad energetycznych, zaburzeń w przepływie energii między czakrami, a co za tym idzie – poważnych problemów zdrowotnych, psychicznych, osobistych i zawodowych.

Umownie odmienną polaryzację określić można jako przeciwny kierunek obrotu poszczególnych czakr. Umownie, ponieważ stwierdzenie, że czakra wiruje w prawo lub w lewo zawsze stanowi jakieś uproszczenie. Czakra nie jest bowiem zwykłym, kręcącym się wirkiem; to złożona, wielopoziomowa struktura energetyczna. Z tego powodu oczyszczanie, harmonizowanie i rozwijanie czakr zabiera zazwyczaj trochę czasu.

Ujemna lub dodatnia polaryzacja danej czakry nie oznacza jej „pasywności” bądź „aktywności”, jak to niektórzy ujmują – a w każdym razie sformułowanie takie brzmi niezręczne i zwodniczo. U każdej z płci aktywne są wszystkie czakry: zarówno obrót w prawo, jak i w lewo jest aktywnością. Polaryzacja danej czakry decyduje o tym, w jaki sposób przejawiamy związane z nią boskie cechy, tzw. cechy urzeczywistnienia. Ziemskie przeznaczenie mężczyzny wiąże się z urzeczywistnieniem boskich cech manifestowanych w sposób męski (męski aspekt boskości), a los żeńczyny to ich realizacja na sposób żeński (żeński aspekt boskości). Na przykład: ujemna polaryzacja trzeciego oka u mężczyzn nie oznacza, że pozbawieni są oni daru jasnowidzenia, a ujemna polaryzacja czakry serca nie znaczy, że nie potrafią kochać. Czym innym jest jasnowidzenie męskie, a czym innym żeńskie – podobnie jak zwykłe widzenie. Widzimy niby to samo, a jednak dostrzegamy różne rzeczy, na co innego zwracamy uwagę, inaczej reagujemy. Obie płcie odmiennie też wyrażają miłość. Tak samo u żeńczyny – ujemna polaryzacja najwyższej czakry nie świadczy o braku kontaktu z boskością, a ujemna polaryzacja czakry najniższej o braku popędu seksualnego, chociaż zarówno sfera duchowości jak i seksualności wygląda u żeńczyn zupełnie inaczej, niż u mężczyzn. Warto więc podkreślić, że ujemna polaryzacja czakry nie ma nic wspólnego z tym, jakoby dana płeć była na poziomie którejś czakry „gorsza”, ułomna, niedorozwinięta czy niedoskonała. Po prostu inaczej przejawia związane z nią cechy, to wszystko. Niezależnie od płci rozwijamy wszystkie czakry i związane z nimi dary i przymioty. U dawnych Słowian męski i żeński aspekt cech urzeczywistnienia znajdował swoje odbicie w męskich i żeńskich obrazach boskości, Bogach i Boginiach.

Poniżej poglądowo opisuję, jak odmienna (właściwa) polaryzacja manifestuje się w codziennym życiu. Ponieważ dziś stosunkowo rzadko spotyka się naprawdę udane związki (a co za tym idzie – harmonijny przepływ energii we wszystkich czakramach), egzemplifikacja nie najlepiej przystaje do obecnych realiów i tendencji, może wydać się archaiczna. Dawniej rozwój osobisty i duchowy rozpatrywano również w kontekście relacji rodzinnych i społecznych. Dopiero postępująca w ciągu stuleci degradacja więzi międzyludzkich spowodowała postrzeganie wzrostu świadomości wyłącznie w kategoriach indywidualizacji.

Pierwsza czakra – czakra korony, sahasrara, u mężczyzny posiada polaryzację dodatnią, u żeńczyny ujemną. Duchowe prowadzenie, prowadzenie rodu i rodziny, to rola męska. Można powiedzieć, iż żeńczyna poddaje się Bogu przez poddanie się mężowi. Kobieta, która nie podlega męskiej sile, której nie prowadzi żaden mężczyzna, nie będzie również potrafiła poddać się Bogu. Choć może to brzmieć strasznie: żeńczyna sama nie osiągnie oświecenia. Z tego względu we wszystkich tradycjach duchowych tytuł „oświecony” przysługiwał jedynie mężczyznom. Nie ma sensu buntować się czy protestować przeciwko temu; lepiej zaakceptować naturę płci i rzeczywistości. Nie bez powodu ludzkość została podzielona na dwie połowy – płcie. Odzwierciedlenie duchowego przywództwa mężczyzny znajdziemy w genetyce. U Słowian i prawie wszystkich innych ludów ziemi po ojcu dziedziczy się cechy duchowe (współczesna psychologia określa to mianem „empatii”), po matce – inteligencję. Powiada się, iż pierwszy mężczyzna zostawia w żeńczynie obrazy Ducha i krwi (zjawisko telegonii). Dlatego Ród prowadzi się po linii męskiej. Sytuacja przeciwna (matrylinearna) powoduje przerost inteligencji nad Duchem, czyli demoniczność. Mężczyzna jest tym, który daje rodzinie i potomstwu fundamenty duchowe i etyczne. Tak też należy rozumieć pojęcie „patriarchatu”.

Druga czakra – trzecie oko, adżnia. U żeńczyny posiada polaryzację dodatnią, u mężczyzny ujemną. Z trzecim okiem związana jest m.in. intuicja. Posiadają ją i mężczyźni, i żeńczyny, jednakże żeńczyny stosują ją bardziej praktycznie. Ma to związek ze szczególnym ukierunkowaniem żeńczyny na ciało diwie (ciało buddyczne, dewakaniczne). Diwa, dziwa, dziewczyna – to słowa pochodne. Dzięki rozwojowi tej czakry żeńczyna uzyskuje wyjątkową zdolność przeczuwania złego i dobrego (prekognicji). Zalicza się do tego także dawanie natchnienia mężczyźnie. Przekazywanie żeńskiej mądrości duchowej związanej z trzecim okiem dokonuje się głównie na poziomach subtelnych (telepatycznie). Dawniej mężczyźni z dobrze rozwiniętą intuicją potrafili wykorzystywać ją w walce, najczęściej jednak używają jej do czerpania wiedzy duchowej. To samo właściwie dotyczy daru jasnowidzenia, czyli postrzegania niematerialnych energii.

Trzecia czakra – czakra gardła, wiśuddha. U mężczyzny spolaryzowana dodatnio, u żeńczyny – ujemnie. Związana z wyrażaniem siebie, komunikacją i decyzyjnością, a co za tym idzie – miejscem w społeczeństwie. Mężczyzna pełni rolę nauczyciela, żeńczyna słucha. Bezpośrednia, werbalna komunikacja to cecha męska; żeńczyna mówi nie wprost, jej ekspresję cechuje większa subtelność. Mężczyzna reprezentuje w społeczeństwie całą rodzinę, załatwia sprawy, podejmuje decyzje. Pozycję żeńczyny wśród ludzi określa pozycja jej męża (tak było zawsze u Słowian przed wprowadzeniem obcego porządku). To żona wchodzi do środowiska i rodu męża.

Czwarta czakra – serce duchowe, anahata. U żeńczyny ma polaryzację dodatnią, a ujemną u mężczyzny. Tutaj sytuacja przedstawia się więc odwrotnie, jak w przypadku czakry gardła. To żeńczyna wyraża miłość bezpośrednio, pochłaniając ukochanego swoim słodkim, kojącym oceanem czułości. Mama potrafi w rodzinie wszystko załagodzić, nawet jeśli pojawią się jakiekolwiek nerwy. Wprowadza do domu ciepło. Jest też strażniczką energetyczną całej rodziny – jej miłość chroni wszystkich. Mężczyzna z kolei okazuje miłość w sposób znacznie bardziej zawoalowany. Cała jego działalność stanowi wyraz miłości do żeńczyny: wszelkie osiągnięcia duchowe i materialne (związane z czakrą splotu słonecznego). Jego czułość to mocny dotyk i silny uścisk, po który zawsze można przyjść, ale narzucał się on z nim nie będzie.

Czakra piąta – splot słoneczny, manipura. W tym centrum mężczyzna wykazuje polaryzację dodatnią, żeńczyna ujemną. To czakra związana z dostatkiem, ale także z ciepłem i radością – cechami urzeczywistnianymi również w duchowym sercu. Na tym poziomie ma więc mężczyzna możliwość aktywnego wyrażenia tych przymiotów. Wyobraźmy sobie, jak uśmiechnięty, rubaszny ojciec wykonuje wokół gospodarstwa różne prace: wszędzie go pełno, a domowników rozpogadza dobrym żartem, głębokim, radosnym śmiechem i śpiewem. Mężczyzna daje żeńczynie dom i wszystko, co okaże się potrzebne (a także to, co „niepotrzebne”: niespodzianki i podarki).

Szósta czakra – czakra sakralna, swadhiszthana. U żeńczyny zachodzi tu polaryzacja dodatnia, u mężczyzny – polaryzacja ujemna. Z centrum tym wiążą się takie cechy jak zgoda, harmonia, życzliwość oraz – przyjemność. To wszystko znowu wnosi do przestrzeni domowej, do związku – żeńczyna. Ona zawsze zgadza się z mężem, docenia go i podziwia. Jest w pełni zadowolona z jego decyzji. Uwielbia mu usługiwać, pięknie podawać jedzenie. Przyozdabia domową przestrzeń, by rodzina czuła się w niej przytulnie. Rozpieszcza swego wybranka i dzieci. Zaliczają się tu również rozkosze erotyczne. Dobra żona z radością i miłością oddaje się mężowi.

Siódma czakra – czakra podstawy, muladhara. Mężczyzna jest tu spolaryzowany dodatnio, żeńczyna ujemnie. Naturalnie, najlepiej widać to w miłości cielesnej – mężczyzna „bierze” żeńczynę. Jego genitalia są aktywne i działające, żeńskie – tworzą przestrzeń, poddają się. Czakram ten odpowiada też za byt i przetrwanie. Mężczyzna zapewnia żeńczynie i całej rodzinie fizyczne bezpieczeństwo oraz wszelkie zasoby niezbędne do rozwoju. Tak spirala się zamyka, gdyż mężczyzna odpowiada za rozwój ducha i osobowości członków rodziny.

Dla uzupełnienia warto wspomnieć o powiązaniu mężczyzny z żywiołami ognia i powietrza, a żeńczyny – wody i ziemi. Ogień reprezentuje ruch wertykalny, wzbija się ku niebu, woda – ruch horyzontalny, rozlewanie się. Woda potrafi zgasić ogień, na co żeńczyna powinna uważać – umiejętnie kierować swoją energią płciową. Poddając się ogniu woda nagrzewa się, przekształca w parę wodną i również wznosi do góry. Mężczyzna czerpie siły duchowe przede wszystkim z przestworzy, od Swaroga, Ojca Niebieskiego. Tego wymaga duchowe prowadzenie rodziny. Dlatego niegdyś także mężczyźni nosili długie włosy (fizyczne łączniki z kosmosem). Żeńczyny, jeśli przebywały w środowisku zewnętrznym (poza rodziną), splatały włosy w warkocz i zakładały chusty dla ochrony przed penetrującą, przenikającą powietrze siłą obcych mężczyzn. Żeńczyna pielęgnuje szczególną relację z Matką Ziemią, gromadząc jej energię w świętym naczyniu – macicy. Uczy się od Ziemi bycia matką. Dawnym Słowiankom pomagały w tym długie do samej ziemi spódnice. Żeńczyna, dzięki ujemnej polaryzacji czakry podstawy, czerpie więc siły od Matki Ziemi, zaś mężczyzna dzięki dodatniej polaryzacji czakry korony pobiera moc z niebios.

Zachęcam do skonfrontowania tych wyjaśnień z codziennymi obserwacjami, do zastanawiania się nad właściwym przejawianiem poszczególnych cech urzeczywistnienia przez obie płcie, do refleksji nad współczesnością, kierunkiem, w jakim zmierzają dzisiejszy człowiek, dzisiejsze relacje, społeczeństwo, świat. Świadomość różnic energetycznych między mężczyzną a żeńczyną to podstawa w przywracaniu harmonii na każdym polu – nie tylko dla joginów i ezoteryków.

Żdan Borod

Biologiczna płeć mózgu. Psychologia płci

dziewczynka i chłopczyk

Dające się zaobserwować w kampaniach społecznych, środkach masowego przekazu, współczesnej sztuce, ustawodawstwie, edukacji i na innych płaszczyznach próby zrównywania mężczyzn i kobiet to gwałt zadawany naturze ludzkiej. Wnikając do mentalności mas, hasła feminizmu oraz trans- i postgenderyzmu wywołują nieustanne, narastające, konfliktogenne napięcie między płciami (eliminując  naturalne napięcie konstruktywne, oparte na wzajemnej fascynacji) – każdy gwałt wywołuje bowiem reakcję, agresję zwrotną. Męską naturę tłumi się poprzez ograniczanie jej ekspansywności oraz stymulację poczucia winy za typowo męskie cechy, włączając w to oskarżanie rodzaju męskiego o rozpętywanie wojen i zniewalanie kobiet w przeszłości. Naturę żeńską tłamsi się z kolei w odwrotny sposób: zaprzeczając jej łagodności, dyskryminując jej uległość; wmawiając dziewczętom konieczność rywalizacji z mężczyznami na zajmowanych przez nich polach, czy wręcz wyparcia ich (w imię humanitaryzmu, „dobra ludzkości”), a więc faktycznie – sugerując upodabnianie się do nich. Owo perfidne poniżenie obu płci pod flagą rzekomej sprawiedliwości prowadzi do rozpadu związków, rodzin i całego społeczeństwa, narodu. Nie podobna przecież układać szczęśliwych relacji kierując się, świadomie czy też nie, narzucaną zewsząd doktryną walki płci.

Każda z płci już w chwili narodzin posiada właściwą sobie umysłowość; wrodzone różnice w budowie mózgu determinują odmienne drogi rozwoju chłopca i dziewczynki – w miarę wzrostu oddalają się one od siebie coraz bardziej, polaryzacja płci pogłębia się. Im silniej spolaryzowani będą młodzieńcy i panny, tym bardziej owocne i fascynujące współżycie czeka ich w dorosłości. Los mężczyzny i los żeńczyny to dwa różne doświadczenia. Niemowlę przychodzi na świat z mózgiem o określonych dla jego płci skłonnościach i chociaż mózg ten ma przed sobą długi okres kształtowania się, jego zasadniczy schemat budowy został już zaplanowany, podstawowa sieć połączeń – ustalona.

On lub ona rodzą się z charakterystycznymi dla siebie, genetycznymi i hormonalnie zapośredniczonymi tendencjami behawioralnymi, wzorcami zachowań. W naturalnym środowisku i prawidłowym systemie wychowania te przyrodzone predyspozycje ulegają stopniowemu wzmacnianiu poprzez reagowanie na bodźce płynące z otoczenia. Wrażenia odbierane przez „myślący mięsień” mózgu wpływają na jego strukturę, tak jak ćwiczenia fizyczne formują kształt muskułów. Niećwiczone funkcje mózgu ulegają osłabieniu i zanikają.

W normalnych warunkach w wieku czterech lat chłopcy i dziewczynki bawią się już oddzielnie, ustanowiwszy własną formę segregacji płciowej. Chłopcy zazwyczaj nie przejmują się tym, czy lubią każdego z osobna członka bandy – przyjmuje się go, o ile jest z niego pożytek w zabawie. Dziewczynki wykluczają swoje koleżanki, jeśli są niemiłe lub uznane za głupie – znoszenie ich towarzystwa okazuje się niemożliwe. Zapewne z tego powodu do historii muzyki rozrywkowej nie przeszedł żaden znaczący zespół kobiecy (niewiele w ogóle ich powstało). Doświadczenie uczy, że żeńczyny potrafią skutecznie działać zespołowo przy kierującej roli mężczyzny (kobiece drużyny sportowe, zespoły pieśni i tańca).

Zabawy chłopców są energiczne, nierzadko brutalne – cechują je: kontakt cielesny, nieprzerwana aktywność, konflikty, potrzeba dużej przestrzeni, długi czas zaangażowania. Rezultaty, zwycięzcy i przegrani – są jasno określone. W typowych zabawach dziewczynek znaczenia nabiera kolejność uczestnictwa, ściśle zdefiniowane etapy gry i współzawodnictwo pośrednie. Dziewczynki grają w klasy, chłopcy ganiają w berka.

Dziewczynki dużo rozmawiają z koleżankami, wymieniają sekrety, słuchają. Do sporów dochodzi rzadko, a przybierają one charakter werbalny. U chłopców zaczyna się popychanie, poszturchiwanie, w ruch idą pięści. W domu dziewczynki często zajmują się pisaniem szczegółowych pamiętników dotyczących ich samych i ich przyjaciółek. Chłopcy zaś często nie znają nawet imion towarzyszy zabawy. Świat chłopców to świat działania i eksploracji, tymczasem w szkole każą im siedzieć spokojnie i nie wiercić się. Na dodatek nauczycielka daje im za przykład grzeczne, ułożone dziewczynki. Dyscyplina szkolna jest dla chłopców czymś głęboko nienaturalnym. Współczesne koncepcje edukacyjne faworyzują skłonności umysłu żeńskiego – bierna akceptacja informacji w oparciu o autorytet odpowiada umysłowości żeńczyny. Także szkolne czynności manualne, takie jak pisanie, przychodzą z większą łatwością dziewczynkom z ich subtelnymi zdolnościami motorycznymi, niż chłopcom z ich zamaszystymi ruchami. Precyzja pojawia się u nich dopiero później. Chłopięca, instynktowna konfliktowość służy wypracowaniu męskich cech i zanika w wieku późniejszym, transformując się w odwagę, śmiałość, dzielność, zdolności obronne itd.

W jednym z badań przeprowadzonych z dziećmi w żłobku wielu chłopców rozbierało zabawki na części; nie czyniła tego żadna z dziewczynek. Za umiejętnością tą nie kryją się jednak zwykłe predylekcje do destrukcji: chłopcy dwa razy szybciej i ze znacznie mniejszą liczbą błędów układali puzzle i składali rozmaite przedmioty trójwymiarowe. W przedziale wieku od lat sześciu do dziewiętnastu mężczyźni lepiej trafiają wiązką światła w ruchomy cel. Te zdolności analityczno-przestrzenne młodzieńców decydują w dorosłym życiu o kompetencji rozważania i układania „życiowych spraw”, postrzegania, ukazywania i osiągania także „niematerialnego” celu.

Dzieje się tak na skutek różnic w organizacji mózgu męskiego i żeńskiego. Orientacja przestrzenna jest kontrolowana u żeńczyn przez obie półkule. Kontrolujące ją obszary pokrywają się z obszarami kontrolującymi inne czynności, dlatego żeńczynie trudno jest wykonywać dwie czynności naraz. U mężczyzn orientacja przestrzenna kontrolowana jest przez wyodrębniony obszar mózgu, co nie prowadzi do kolizji z innymi czynnościami.

Podobnie rzecz ma się z obszarami mózgu odpowiedzialnymi za inne sfery, na przykład emocjonalną. U żeńczyn reakcje emocjonalne występują w obu półkulach mózgowych, natomiast u mężczyzn są one skoncentrowane w półkuli prawej. Emocje mężczyzny umiejscowione są jakby w osobnym pudełku, co pozwala mu na zachowanie logiki działania i podejmowanie trzeźwych decyzji również w stanie pobudzenia emocjonalnego. Różnice dotyczą też ciała modzelowatego – wiązki włókien łączących półkule mózgowe, zapewniającej wymianę informacji między obiema półkulami. Ciało modzelowate działa odmiennie u mężczyzn i u żeńczyn.

W związku z różną budową mózgu inaczej wygląda synchronizacja mózgu męskiego i żeńskiego. Synchronizacja męska polega na płynnej wymianie impulsów między prawą półkulą (teza), lewą (antyteza, analiza), zakończonej ich zestrojeniem (synteza). Synchronizacja żeńska to stan ciągłej syntezy. Mężczyzna zagląda do przeszłości, wybiega w przyszłość i wraca do teraźniejszości, wyciąga wnioski. Umysł żeńczyny to ciągłe tu i teraz; gdy żeńczyna zatapia się w przeszłości, staje się ona jej teraźniejszością. Myślenie męskie, oparte na dostrzeganiu powiązań przyczynowo-skutkowych, to myślenie filozoficzne, strategiczne. Myślenie żeńskie opiera się na osiągnięciu korzyści krótkoterminowej, utrzymaniu harmonii – to myślenie taktyczne.

Mężczyźni, ze swymi strategicznymi mózgami nastawionymi na działanie, odpowiadają na cierpienie drugiego człowieka poszukiwaniem dla niego praktycznego rozwiązania, starają się dotrzeć do przyczyny problemu. Reakcja żeńczyn jest emocjonalna i ukierunkowana na pomoc doraźną – okazanie czułości, zaspokojenie potrzeb (ogrzać, nakarmić), wywołanie radości. To kobiety odgrywają główną rolę w pomocy charytatywnej, której zadaniem jest zlikwidowanie skutku, a nie przyczyny cierpienia. W ciągu ostatniego stulecia, kiedy to pod wpływem ruchów feministycznych sypiący się od dawna ustrój patriarchalny uległ ostatecznemu rozkładowi, obserwujemy dominację krótkowzrocznych działań ukierunkowanych na chwilowy efekt: przykładami mogą być współczesna medycyna oparta na leczeniu objawowym oraz pajdokratyczne metody wychowawcze, których krańcową formą stało się „wychowanie bezstresowe”.

Działanie mózgu żeńczyny stanowi o lepszym jej wyposażeniu do zadania opieki nad dzieckiem: matka jest bardziej wyczulona na niuanse i wskazówki niewerbalne – dotyk, dźwięk zapach, bardziej wrażliwa na potrzeby niemowlęcia, potrafi lepiej usłyszeć i zidentyfikować płacz dziecka. Dalekosiężne myślenie mężczyzny predysponuje go natomiast do roli wychowawcy – tego, który czuwa nad rozwojem, kształceniem potomstwa, przekazuje mu wartości duchowe i etyczne. Opieka i wychowanie to osobne procesy – jedynie dzisiaj, w dobie relatywizowania płci, powszechnie utożsamia się je ze sobą. Powojenna feminizacja szkół, integracyjne klasy chłopięco-dziewczęce, zmiany prawne i obyczajowe – przyniosły dramatyczną degradację procesów wychowawczych, czego skutki od lat obserwujemy w postaci stale „pogarszającej się” młodzieży.

Dla prawidłowego rozwoju przyrodzonych psychicznych cech męskich u chłopców i żeńskich u dziewczynek niezbędny jest powrót do osobnych ścieżek nauczania obu płci, odróżniających strojów (chustki i spódnice dla dziewcząt), tradycyjnych zajęć i rzemiosł oraz powierzenie roli nauczycieli odpowiedzialnym mężczyznom, jak to miało miejsce nie tylko w starosłowiańskiej kulturze aryjskiej, ale jeszcze w początku ubiegłego wieku.

Żdan Borod

Płciowość na drodze ewolucji. Filozofia płci

samiec i samica gołębia wędrownego (ectopistes migratorius)

W słowie „płeć” odnajdujemy rdzeń obecny w liczebniku „pół” (w rosyjskim oba wyrazy zachowały identyczne brzmienie – пол); sedno znaczenia płci tkwi jednak nie w arytmetyce, a w odmiennej jakości obu połówek, których polaryzacja powoduje ruch energii. Pnąc się po drabinie sfer ewolucyjnych (mineralna, roślinna, zwierzęca, ludzka), świadomość coraz pełniej poznaje uniwersalną zasadę współdziałania męskości i żeńskości.

Reakcje elementów jin i jang dostrzegamy już na poziomie chemicznym, gdzie pewne pierwiastki reprezentują cechy „męskie” i organizują wokół siebie inne, bardziej „uległe”. Szczególny przejaw tych dwóch energii, jakim są płcie, pojawia się jednak dopiero u istot żywych. Królestwo roślin cechuje w tym względzie niejednorodność. Mamy więc rośliny obupłciowe, u których organy męskie występują w jednym kwiecie wespół z żeńskimi (np. tulipany); rośliny jednopienne o osobnych kwiatach męskich i żeńskich znajdujących się na tym samym osobniku; wreszcie rośliny dwupienne dzielące się na osobniki męskie i żeńskie, choć dymorfizm płciowy uwidacznia się ledwie. Jego ekspresja nabiera rozpędu wraz z rozwojem obszaru instynktu, w świecie zwierząt. Jakkolwiek znaczące zróżnicowanie samca i samicy obserwujemy u niektórych owadów, o wiele wyraźniej przejawia się ono u ptaków i ryb. Dwupostaciowość większości ssaków polega na większych rozmiarach samców, czemu niekiedy towarzyszą także inne atrybuty, jak poroże u jeleniowatych czy grzywa u lwów.

U człowieka różnice między płciami nie ograniczają się tylko do cech pierwszo-, drugo- i trzeciorzędowych; wyrażają się też wiele subtelniej: przykładowo przez odmienną anatomię twarzy, a formują się w wyniku inaczej funkcjonującego układu wewnątrzwydzielniczego. Ogromny wpływ hormonów na psychikę to fakt oczywisty, dlatego również silne zróżnicowanie psychiki męskiej i żeńskiej należy przyjąć za aksjomat. Tymczasem szkoła współczesnej psychologii zdaje się siać zamęt w tym temacie – albo zupełnie je lekceważąc, albo faworyzując psychikę żeńską jako bardziej wyrafinowaną w porównaniu z surową i rzekomo prymitywną, męską umysłowością; wypadkowa tych dwóch błędnych podejść stymuluje niezgodną z naturą wojnę płci oraz zamianę tradycyjnych ról społecznych.

Uwagę ludzkości ogniskuje się więc znowu na sztucznie generowanej, destruktywnej rywalizacji, miast na realizacji atutów obu heteromorficznych psychik: wymagają one bowiem osobnego wychowania, oddzielnej edukacji, odmiennych zajęć, zawodów, adekwatnej pozycji prawnej i socjalnej. Cały ten system powinien zostać ukierunkowany na kształtowanie typowo męskich przymiotów u chłopców, młodzieńców i dorosłych mężczyzn oraz żeńskich zalet u żeńczyn, począwszy od dziewczynek i dziewcząt. Współpraca pierwiastka męskiego i żeńskiego warunkuje stan kultury duchowej i materialnej danego narodu, toteż w naszym interesie leży zapewnienie jej optymalnych warunków.

Im wyższy poziom ewolucji (świadomości), tym wyraźniej zarysowują się różnice między płciami. Nie istnieją więc żadne przesłanki pozwalające uznać neutralizację płci (myloną dziś powszechnie z równowagą) za objaw lub środek jakiegokolwiek postępu, raczej należy widzieć w tym degradację. Jeśli chcemy rozwijać się optymalnie i dalej ewoluować duchowo, warto byśmy respektowali, rozumieli i pielęgnowali naturalne różnice między płciami.

Żdan Borod

Słowiańscy Bogowie i Boginie. Kosmologia słowiańska

Bogowie słowiańscy

Wpis autorstwa Nażyra Ludowita.

Artykuł ten ma być zwięzłym uporządkowaniem wiedzy na temat słowiańskich Bogów. Informacje do niego czerpane były w dużej mierze z książek Koszuny Finista Aleksieja Trehlebowa oraz Mitologia Słowian Czesława Białczyńskiego, a także z szeroko pojętej literatury ezoterycznej. Autor artykułu rozumie Bogów jako pierwotne byty, które wyłoniły się w momencie Stworzenia. Ostatecznie jest więc tylko Najwyższy Bóg (Rod) i Jego Stworzenie. Stworzenie ma wiele poziomów, a ostatnim z nich, najbardziej zagęszczonym i skondensowanym, jest Przyroda (ta, która jest przy Rodzie), czyli Rodżana (żona Roda, materia „opleciona” wokół Boga, uporządkowana przez Niego). Królem Boskiego Stworzenia jest zaś Człowiek. Zawiera on w sobie wszystkie energie Wszechświata – wszystkie Świetliste energie utrzymujące Świat w ładzie (władające nim) obecne są w Człowieku.

Jeśli chodzi o różne imiona Bogów, szczególnie te zaczerpnięte z tradycji wedyjskiej, to należy zaznaczyć, iż podane są one czasami jako synonimy, a czasami jako aspekty danego bytu lub energie blisko z nim związane. Autor artykułu nie jest bynajmniej specjalistą od literatury wedyjskiej i nie posiada wiedzy o wszystkich filozoficznych niuansach, jakie są w niej zawarte; jednakże pewne związki i analogie między pojęciami wydają się dość oczywiste.

Niniejszy teskt, a tym bardziej załączony do niego schematyczny wykres, celowo sporządzone są w sposób uproszczony – mają służyć bowiem pomocą w uporządkowaniu podstawowych pojęć, stworzenia kręgosłupa, fundamentów słowiańskiego obrazu Świata. Życie we Wszechświecie jest bardzo bujne, bardzo bogate, toteż można by takie „drzewo Bogów” rozwijać niemal w nieskończoność dodając do niego byty pomocnicze, energie pokrewne, rozróżniać różne aspekty tych bytów, itd. U Czesława Białczyńskiego na przykład istnieje 88 lub 89 Bogów, a do tego ogromna liczba innych stworzeń (jak chociażby różnorakie duchy przyrody) – oddaje to dobrze obfitość, jaka panuje wśród Boskiego Stworzenia.

Na koniec wstępu chciałbym przypomnieć jeszcze słowa Aleksieja Trehlebowa, że mitologie są bajkami opowiadanymi różnie w róznych stronach, a sam słowiański obraz życia cechuje brak dogmatyzmu. Nie ma więc sensu spierać się o szczegóły i pojęcia (które są poniekąd istotne, bo niosą ze sobą znaczenia; należy jednak pamiętać, iż stanowią one jedynie intelektualną interpretację rzeczywistości, która poza intelekt wykracza). Jeśli ten artykuł pomoże uporządkować informacje, połączyć ze sobą różne – czasami na pozór nieprzystające do siebie – koncepcje, rozjaśnić świat Bogów dla kogoś, kto czuje się pośród natłoku pojęć zagubiony – autor będzie więcej niż rad.

Rozważmy kolejno poziomy Boskiego Stworzenia (Prawi, Sławi, Nawi i Jawi) przyjmując, że Pierwszym Stwórcą i Początkiem Wszystkiego jest Rod – Najwyższy Bóg, Pierwotne Światło, Jeden Bez Wtórego, Ra, Brahman (w Wedach Słowiano-Aryjskich: Ra-M-Ha). On jest wszystkim, co istnieje – nie ma czegoś, co by Nim nie było, a zarazem nic nie jest Nim w całości.

Prawi

Świętowit – Świadomość Kosmiczna, Brahma, Purusza, Białobóg, Ramhat, Duch, esencja energii jang. W człowieku: ciało atmiczne (atman).

Żywia – Pierwotna Energia, Ocean Kosmicznej Informacji, Siwa, Prakriti, Czarnobóg, Inglia, esencja energii jin. W człowieku: dusza (dźiwa).

Dusza w człowieku, według Bhagavadgity, umieszczona jest na poziomie serca i ma średnicę jednej dziesięciotysięcznej grubości włosa. Jest to właśnie pojedyncza kropelka pobrana z tego oceanu kosmicznej infomacji (cała informacja jaka kiedykolwiek istniała i będzie istnieć we wszystkich rzeczywistościach), stąd np. w inglizmie mówi się, że bogini Żywia daje każdemu przy narodzinach duszę.

Warto zatrzymać się na chwilę przy hinduistycznym Siwie. Płciowość Bogów jest poniekąd umowna, nie jest jednak przecież bez znaczenia. Bóstwa władające energią jang zwykło się przedstawiać jako męskie, energią jin jako żeńskie. Można założyć, że męskość Siwy została przyjęta po to, aby utrzymać patriarchalny obraz religii, która w istocie czci na pierwszym miejscu element żeński. Aby – pomimo zmiany płci – zachować u Siwy żeńskie atrybuty, przydano mu żonę Śakti, która ma kilka postaci, m.in. Kali i Parwati. Symbolizuje to władanie żeńską energią. Był to z pewnością już ten etap, kiedy zarówno świadomość ludzka, jak i stosunki społeczne zaczęły ulegać degeneracji. Sama Pierwotna Energia, Ocean Kosmicznej Informacji, jest niejako chaosem. Dopiero element jang – Świadomość, rozróźnia i porządkuje tę informację (z kolei bez Pierwotnej Energii nie mogłoby powstać Życie; Żywia jest niejako dawczynią budulca, z którego życie powstaje). Demony czczą chaos, odrzucają Świadomość. Stąd właśnie powstały niektóre wynaturzone, demoniczne formy siwaizmu (podobnie złowrogi charakter zdaje się mieć Czarnobóg). Oczywiście nie ma nic złego w czczeniu bogini Żywii, wręcz przeciwnie. Jednakoż, jak to dobrze ujął Trehlebow: należy podlewać całe drzewo, a nie pojedyncze listki czy gałęzie.

Wyszeń – Kosmiczna Inteligencja, Kosmiczny Umysł, Wisznu, Mahat. W człowieku: ciało buddyczne (buddhi, czyli ciało inteligencji). Wyszeń, łącząc energie jin i jang, tworzy nasz Wszechświat.

Te trzy Bóstwa świata Prawi tworzą słowiańskiego Trygława (i analogicznie Trimurti w hinduizmie).

Sławi

Świat Sławi jest rozwinięciem (czyli odbiciem na kolejnym, bardziej zróżnicowanym informacyjnie poziomie) najbardziej pierwotnych, podstawowych praw zapisanych w świecie Prawi. Świat Sławi zamieszkuje wielu Bogów, można by powiedzieć, że ile ciał niebieskich, tylu Bogów. Wielu z nich zajmuje się tworzeniem własnych egregorów. W człowieku narzędziem służącym do poruszania się w polu informacyjnym świata Sławi jest ciało przyczynowe (kołubie). Pierwsi Bogowie świata Sławi, władający (tzn. utrzymujący w ładzie) naszą rzeczywistością to:

Swaróg – władca naszej Galaktyki, jest odbiciem (synem) Wyszenia w naszym świecie.

Dadźbóg – Słońce, władca Układu Słonecznego.

Perun – władca energii elektrycznej (światła elektrycznego), niektórzy wiążą go z kryształem-jądrem Ziemi. Jest opiekunem wojowników oraz męskich cech i zajęć w ogóle.

Łada – rdzeń la oznacza duszę, miano „Łada” można by więc również rozumieć jako „dająca duszę” – tutaj już na kolejnym poziomie. Jest ona przejawieniem żeńskiej energii jin w świecie Sławi, opiekunką żeńczyn i żeńskich przymiotów, takich jak piękno, uczucia, łagodność. O kimś, kto ma te energie zablokowane w sobie mówi się, że jest „bezduszny”.

Mokosz – władczyni losu, czyli prawa karmy. Jeśli człowiek osiągnie stan wyzwolenia od karmy (tzn. włada własną karmą), mówi się, iż osiągnął świadomość Mokoszy, czyli mokszę. Mokosz jest również opiekunką kobiecych zajęć. Jej córki-asystentki to Śrecza (Dola, bogini dobrego losu i pomyślności) oraz Nieśrecza (Niedola).

Nawi

Świat Nawi jest światem energetycznie wtórnym, to znaczy energia znajdująca się w tym świecie pochodzi albo z poziomu wyższego świata Sławi (naprzykład kiedy Bogowie tworzą swoje egregory, w świecie Nawi powstają odpowiadające im obszary – rajskie krainy różnych religii itp.), albo z poziomu Jawi (ludzie zasilają świat Nawi swoimi wyobrażeniami oraz emocjami). Władanie światem Nawi odbywa się więc z wyższego wibracyjnie (energetycznie) świata Sławi.

Nawi dzieli się na dwa poziomy: wyższy i niższy (lub męski i żeński).

Wyższy poziom to tzw. świat mentalny, świat obrazów, wyobrażeń. Władcą energii tego świata jest Weles. Do poruszania się w obszarze tego świata służy człowiekowi ciało mentalne (kłubie). Weles uważany jest więc zarówno za Boga bogactwa (oraz bydła, które niegdyś było uważane za wyznacznik statusu materialnego) – jako że ciało mentalne Człowieka odpowiednio użytkowane w istocie jest swoistym narzędziem „spełniającym życzenia”, jak i łącznika z Przodkami i ich mądrością (jako że Wyższe Nawi zamieszkiwane jest przez wielu czcigodnych Przodków naszych). W części świata mentalnego zwanej Kroniką Akaszy zapisana jest zaś cała informacja o dziejach naszego Świata.

Nizszy poziom to tzw. świat astralny – świat emocji (w odróżnieniu od wyższych wibracyjnie i czystych uczuć). Człowiek porusza się po jego obszarze za pomocą ciała astralnego (ciała nawi). Światem tym włada bogini Mara. Stąd uważa się ją za władczynię upiorów i duchów, chociaż niższe Nawi, czyli świat astralny, również ma swoje poziomy energetyczne i nie wszystkie duchy go zamieszkujące są koniecznie upiorami czy demonami. Przyjęło się również uważać Marę za boginię śmierci, jako że jest to pierwszy z subtelnych światów, do którego wędrują dusze po śmierci. Przechodzą tam one oczyszczenie karmy. Toteż święte dusze (czyli te, które nie nagromadziły podczas wcielenia ciężkiej energii astralnej), zaglądają tam na bardzo krótko albo wcale i wędrują do światów mentalnego lub wyższych. Niektóre zagubione dusze potrafią błąkać się po astralnych krainach całe wieki, a czasami jakiś fragment duszy może pozostać w świecie astralnym nawet po wcieleniu się reszty energii duszy w nowe ciało fizyczne. Faktem jest też, że świat astralny jest ze wszystkich światów energetycznych najbardziej nietrwały i iluzoryczny. Nazwa „marzenia” odnosi się właśnie do czegoś nierealnego, złudnego, ulotnego (chociażby marzenia senne, które zazwyczaj są właśnie błąkaniem się po krainach świata astralnego, jakkolwiek istnieją oczywiście sny zawierające informacje z wyższych energetycznie poziomów).

Swoistym łącznikiem między światami Nawi i Jawi jest Bóg Księżyca, Chors. Aktywność Księżyca ścisle związana jest właśnie z mentalną i emocjonalną sferą funkcjonowania Człowieka. Księżyc w dużym stopniu reguluje również ziemską biosferę, która jest niejako psychiczną energią Ziemi.

Pomimo tradycyjnego przeciwstawienia sobie Słońca i Księżyca jako jang i jin, energia księżycowa jest jednak energią słoneczną, energią jang – tyle, że w jej aspekcie jin (dlatego Chorsa uznaje się nieraz za bóstwo słoneczne). Jeśli istnieje biegun jin dla słonecznej energii jang, to jest nim energia Ziemi, a nie Księżyca. Dlatego w tradycji słowiańskiej Bogiem Księżyca jest męski Chors (w przeciwieństwie np. do rzymskiej Luny czy greckiej Selene).

W tym miejscu chciałbym jeszcze usprawiedliwić nieobecność na powyższym „drzewie” prominentnego poniekąd w słowiańskich kręgach Boga Kryszenia, chociaż w jego temacie panuje niejakie pomieszanie (naprzykład Aleksiej Trehlebow w Koszunach Finista utożsamia go z Koładą, a Czesław Białczyński w pierwszym tomie Mitologii Słowian – z Kupałą). Według Bhagavadgity Kriszna (dość zgodnie uważany za słowiańskiego Kryszenia) jest wcieleniem Wisznu, czyli Wyszenia, a więc w tym wypadku nie za bardzo jest sens uważać go za odrębne bóstwo. W innej swojej wypowiedzi Trehlebow tłumaczy, iż Kryszeń jest młodym Bogiem świata Sławi, i ta wersja wydaje się przekonująca, jest ona zresztą w grunice rzeczy zgodna również z przesłaniem Bhagavadgity. Jak wspomniałem, świat Sławi zamieszkuje wielu Bogów, w tym także Bogów młodych, którzy często zajmują się tworzeniem własnych wyznań i egregorów. Kryszenia można więc za takiego „awatara” uważać i chyba (zachowując cały szacunek do jego postaci) nie ma sensu nadawać mu jakiegoś szczególnego miejsca na drzewie Bogów. Idąc tym tropem mogliby się na nim pojawić również chociażby Jezus i Budda. A swoją drogą, mnie osobiście zastanawia pokrewieństwo tych trzech wyrazów: Chors, Kryszeń, Chrystus. Wszystkie można połączyć wspólnym rdzeniem krs lub chrs, którą to wymienność dość łatwo uzasadnić. Być może jest to kombinowanie, ale jako Słowianin zwracam uwagę na słowa. Kṛṣṇa w sanskrycie znaczy czarny, a samo to słowo odnosi się również do ubywającej fazy Księżyca właśnie. Zarówno Kriszna jak i Chrystus byli założycielami religii, które w istocie są kultami księżycowymi. Chociaż Jezus, którego imię oryginalnie brzmiało Isa, nie założył chrześcijaństwa ani islamu, to jednak jego nauki – nawet jeśli bardziej lub mniej zniekształcone – legły u podstaw obu. Poza tym wszystko wskazuje na to, iż jego celem było właśnie stworzenie „białomagicznej” religii dla Żydów, która miałaby im zastąpić dotychczasowy czarnomagiczny judaizm.

Jawi

Człowiekowi do funkcjonowania w świecie Jawi potrzebne są dwa wehikuły: ciało jawne (fizyczne) oraz ściśle z nim powiązane ciało energii (eteryczne, ogniste, praniczne, ciało żagie).

Głównymi władcami (czyli, przypomnijmy raz jeszcze, utrzymującymi go w ładzie, w równowadze) świata Jawi jest czterech Bogów stron, pór i żywiołów (elementów). Nazywa się ich więc również władcami czasu i przestrzeni.

Kołada – jest Bogiem zimy, północy, oraz żywiołu wiatru/powietrza/gazu.

Jaryło – Bóg wiosny (stąd np. rośliny jare), wschodu (kojarzony również ze wschodem Słońca, a także odrodzeniem się Słońca na wiosnę – uznawany więc często za bóstwo słoneczne), oraz żywiołu ognia (wyrażenia: jarać, jarzyć)/światła.

Kupała – Bogini lata, południa, żywiołu wody/cieczy.

Siem (czyli nasza Mateńka Ziemia) – to Bogini jesieni (w czasie jesieni zaczyna dominować energia jin związana z Ziemią, a Przyroda oddaje Ziemi materię, aby powstało z niej nowe życie), zachodu, żywiołu ziemi/ciała stałego.

Żywioły materialne można również połączyć ze zmysłami, których jest pięć. Piątym żywiołem zaś według nauki wedyjskiej jest eter. Utrzymuje on cztery główne elementy w równowadze. Włada nim Bogini Rodżana (Przyroda), ona też czuwa nad harmonijnymi zmianami pór roku (około dwutygodniowe okresy przejściowe między porami). Jeśli chodzi zaś o przestrzeń, to opiekuje się ona środkiem, centrum, miejscem tutejszym. Można powiedzieć, że jest ona zwierzchniczką Bogów stron, pór i żywiołów. Włada ona energią życiową (prana), którą przepełniona jest cała Przyroda.

W ten sposób całe Boskie Stworzenie zawiera się między Rodem a Rodżaną – między Bogiem i ostatecznym ogniwem Jego Stworzenia – Przyrodą. Najdoskonalszym stworzeniem pośród Przyrody, obrazem Boga wśród niej – jest Człowiek.

Nażyr Ludowit